Z:A | Granice w regulaminach konkursów / ring opinii  |      
     
 
OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 15 000 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE |  |
|_#62  ZA

 

Granice w regulaminach konkursów / ring opinii
/// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Jak bywa, a jak być powinno? Czego nie akceptujemy i jak reagujemy na rażąco niekorzystne zapisy w regulaminach konkursów? Jakiego typu paragrafów lepiej unikać, uważając je za złe, nieuprawnione lub niezgodne z sensem idei konkursów? I jak w takich sytuacjach się zachowywać? Nie startować jako uczestnik? Odmawiać sędziowania konkursu? Kto powinien być gwarantem jakości organizacyjnej konkursu? A może częściej jest jednak wszystko dobrze? Itd. itp.

Jak zawsze w „Ringu opini” prosiliśmy o osobiste wypowiedzi i traktowanie zaproponowanych przez redakcję pytań wyłączenie jako przykładowych wątków...

       
Granice w regulaminach konkursów / ring opinii
       
       

  arch. Dorota Szymaniak-Urban
/ architekt IARP, pracownia Urban Architect


Wzajemnej rywalizacji jako architekci uczymy się już na studiach, gdzie przedstawiamy pierwsze prezentacje naszych projektów. Najwyższą notę dostaje najlepszy. Wszyscy znamy zasady, wiemy kto będzie nas oceniał. Wszystko jest jasne i bezdyskusyjne.

Niestety w konkursach architektonicznych bywa z tym różnie. Większość ogłaszanych konkursów nie zapewnia architektom komfortu pracy twórczej. Zmuszeni do dokładnej analizy, często bardzo słabo i niestety dwuznacznie przygotowanych materiałów, mamy świadomość, że bierzemy udział w konkursach, gdzie nie zapewniono nam uczciwej konkurencji oraz rzetelnej i profesjonalnej oceny naszej pracy.

Najważniejszymi dla mnie kryteriami do podjęcia decyzji o starcie w konkursie są:

  1. tematyka,
  2. materiały jakie zostały udostępnione uczestnikom,
  3. skład komisji konkursowej,
  4. kto odpowiada za merytoryczne przygotowanie i poprowadzenie konkursu.

Największym konkursem, w jakim moja pracownia brała udział, był konkurs na przebudowę i rozbudowę hali widowiskowo-sportowej „Urania” w Olsztynie. Tematyka bardzo ciekawa. Materiały udostępnione uczestnikom były na tyle wyczerpujące, że można było przystąpić do konkursu bez wizji w terenie. Komisja konkursowa: arch. Zbigniew Maćków, arch. Piotr Łabowicz-Sajkiewicz (m.in. projekt Tauron Areny w Krakowie) – nic dodać, nic ująć. Za merytoryczne przygotowanie i organizację konkursu odpowiadał olsztyński oddział SARP, który wszystko wykonał i poprowadził na najwyższym poziomie.

Perfekcyjne przygotowanie konkursu pozwoliło na to, że mój zespół mógł skupić się na wykonaniu jak najlepszej koncepcji konkursowej, za co zostaliśmy nagrodzeni pierwszym miejscem.

Dlatego to właśnie te 4 punkty są dla mnie kryteriami oceny każdego konkursu. To one wpływają na moją decyzję, czy po zgłoszeniu udziału w konkursie podejmę się pracy nad przygotowywaniem koncepcji konkursowej czy też nie.

 



  arch. Piotr Chuchacz
/ architekt IARP, koordynator Zespołu Warunków Wykonywania Zawodu przy Radzie Małopolskiej OIA RP, członek Zespołu ds. WWZ przy Krajowej Radzie IARP (kadencja 2014-2018), współwłaściciel pracowni K3. architekci


Poziom bezpieczeństwa konkursu oceniam nie tylko przez pryzmat doświadczeń jako uczestnik.

Prawdziwym poligonem okazała się praca związana z monitorowaniem konkursów i przetargów, którą Małopolska Okręgowa Izba Architektów RP realizuje od początku 2015 roku. Temat jest zbyt złożony dla scharakteryzowania go w krótkiej wypowiedzi. Prezentowaliśmy go w obszernym wykładzie na Konferencji w Krynicy w październiku 2017 roku.

Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że dla zamówienia usług o charakterze twórczym, formuła przetargu jest niewłaściwa i szkodliwa. Powinna zostać całkowicie wyeliminowana.
Również w samych konkursach, w ich regulaminach i propozycjach umów, spotkać można wiele zapisów, które powinny dyskwalifikować te postępowania z obrotu w praworządnym kraju. Nie tylko jednak tak się nie dzieje, ale grupa zawodowa pretendująca do miana elity opiniotwórczej bierze w nich udział. To przykre, chociaż w pewnych okolicznościach zrozumiałe.

Dla udziału architektów, niejednokrotnie uznanych autorytetów, w zespołach sędziowskich postępowań zawierających szkodliwe dla wszystkich regulacje, nie ma jednak usprawiedliwienia. Podejmują się czynności, często bez uprzedniego wnikliwego zapoznania się z warunkami konkursu.

Nie rozwijając tego zagadnienia, przedstawiam kilka punktów, które moim zdaniem, powinny być sygnałem ostrzegawczym dla każdego potencjalnego uczestnika i każdego potencjalnego sędziego.

Regulamin (poziom organizacyjny):

  • brak pełnej informacji o kwalifikacjach członków sądu konkursowego,
  • brak równorzędnych kwalifikacji członków sądu do stawianych uczestnikom konkursu,
  • ograniczenia możliwości udziału w konkursie, poza koniecznością posiadania odpowiednich uprawnień oraz członkostwa w izbie zawodowej,
  • brak przejrzystych procedur zapewniających anonimowość w postępowaniu (łączenie procedur),
  • zbyt krótkie terminy,
  • brak gwarancji zawarcia umowy dla zwycięzcy konkursu.

Umowa (poziom kontraktowy):

  • nierealistyczne terminy, konieczność terminowego uzyskania decyzji administracyjnych,
  • brak klauzuli okoliczności niezależnych od projektanta,
  • bezwarunkowy obowiązek wprowadzania zmian wymaganych przez zamawiającego,
  • wysokość i zasady naliczania kar zagrażające bezpieczeństwu realizacji zamówienia.

 

Na podstawie doświadczeń z monitorowania postępowań, na bazie rzeczywistych zapisów regulaminowych, opracowaliśmy sposób certyfikacji postępowań oparty o listę kontrolną. Lista zawiera 38 zagadnień podzielonych na 17 grup tematycznych, które zaopatrzyliśmy w objaśnienia – przypisy.

Polecam jej stosowanie dla własnego użytku i dla rozszerzenia działania monitoringu na całą Polskę, na co bardzo liczę.

Materiały, w tym prezentacja z konferencji Krynicy i Certyfikacja z listą kontrolną, dostępne są na stronie Małopolskiej Okręgowej IARP w zakładce ZWWZ (podajemy wygodny link przekierowujący – przyp. red.: www.zawod-architekt.pl/mpoia_konkursy).



  arch. Krzysztof Frąckowiak
/ architekt IARP, wiceprzewodniczący Wielkopolskiej Okręgowej IARP, członek Zespołu ds. WWZ (kadencja 2014-2018), członek zarządu w firmie „Pracownia Architektoniczna 1997”


Na temat konkursów i zamówień publicznych wypowiadałem się już wcześniej (np. Z:A #39, str. 077 – przyp. red.), ale i tym razem podzielę się kilkoma wieczornymi refleksjami, spisanymi po późnym powrocie do domu z niełatwego spotkania związanego z realizacją pokonkursowej dokumentacji… Wszystkie poniższe uwagi wynikają z własnych doświadczeń naszej pracowni.

  1. Nawet mało doskonały konkurs jest lepszy od najdoskonalszego przetargu, gdzie niezależnie od intencji zamawiającego zawsze wygrywa najniższa cena.
  2. Stanowcze „nie” wobec pseudokonkursów, które przewidują zaproszenie więcej niż jednego zwycięzcy do negocjacji cenowych. W takim kontekście traci sens pracochłonne i kosztowne konkurowanie jakością naszej pracy.
  3. Jeżeli warunkiem udziału w konkursie jest wykazanie się pewnym doświadczeniem, to takie samo doświadczenie powinno być wymagane od sędziów. Kompetencje sędziów powinny być zgodne ze specyfiką przedmiotu konkursu.
  4. Sędzia, który rezygnuje z pracy w sądzie konkursowym, nie może później brać udziału w konkursie jako jego uczestnik.
  5. Sędziowie powinni znać i akceptować treść regulaminu konkursowego przed jego ogłoszeniem.
  6. Wymagany sposób prezentacji i zakres merytoryczny pracy powinien być ustalony rozsądnie, stosownie do faktycznych potrzeb wynikających z przedmiotu konkursu.
  7. Wartość konkursu powinna być zgodna z wyliczeniem kosztów dokumentacji wg stosownego obowiązującego rozporządzenia MI.
  8. W przypadku konkursów studialnych wysokość nagród powinna być szczególnie adekwatna do wartości wykonanych prac. Ewentualne przekazanie majątkowych praw autorskich powinno być odrębnie rozliczane. Konkurs studialny nie może być sposobem na pozyskanie wielu koncepcji za ułamek ich wartości.
  9. W umowach należy dostosować zakres przekazywanych praw do faktycznych potrzeb. Nie mogą być one rutynowo nieodpłatnie zawłaszczane tak, jak ma to miejsce obecnie. W trakcie rozmów przy okazji ostatniej konferencji IARP w Krynicy przedstawiciel UZP zgadzał się z takim stanowiskiem.
  10. W umowach należy odstąpić od ustanawiania nieobligatoryjnego zabezpieczenia należytego wykonania umowy, które w rzeczywistości niczego nie zabezpiecza, a jedynie jest dodatkowym obciążeniem finansowym dla architektów. W zamian powinna być oczekiwana stosowna polisa OC, zabezpieczająca obie strony umowy.
  11. Należy zachować obecną zasadę negocjacji umów pokonkursowych przed ich podpisaniem. Eliminacja takiej możliwości byłaby „strzałem w stopę”.

 



  arch. Krzysztof A. Nowak
/ architekt IARP, członek Rady Mazowieckiej Okręgowej IARP, założył i prowadził w latach 2014-2018 Zespół ds. Konkursów i Przetargów działający w Mazowieckiej OIA, aktualnie pracuje dla BGK Nieruchomości SA, uczestnik i laureat wielu konkursów w USA i w Polsce


Monitorowanie prowadzonych konkursów i reagowanie na rażąco niekorzystne zapisy w regulaminach jest konieczne, jednak według mnie problem jest o wiele bardziej złożony i samo pilnowanie zapisów nie wystarczy.

Obecnie mam wrażenie, że tkwimy w skrajnościach. Z jednej strony mamy konkursy podlegające Ustawie PZP, bardzo kosztowne dla zamawiającego, na zasadach uczciwych dla architektów, podlegające sztywnym, mocno zbiurokratyzowanym procedurom. Wadą takich konkursów jest to, że ich wyniki często nie spełniają oczekiwań zamawiającego, gdyż Ustawa PZP wyklucza jakąkolwiek możliwość współpracy i interakcji zamawiającego z architektem przed i w czasie prowadzenia konkursu.

Z drugiej strony kwitnie czarny rynek konkursów organizowanych przez deweloperów, zwłaszcza mieszkaniowych, w których zasady udziału nie występują, gdyż są one organizowane bez powoływania sądu konkursowego, regulaminów, wynagrodzenia dla projektantów oraz poszanowania praw autorskich. Deweloper wybiera projekt, zwykle taki, w którym udało się wcisnąć najwięcej PUM lub PUU, oraz projektanta, który dał najniższą cenę za usługi projektowe. Zaryzykuję twierdzenie, że właśnie „dzięki” takim działaniom deweloperów w ciągu ostatnich 25 lat powstało mnóstwo przypadkowej i byle jakiej architektury, zwłaszcza mieszkaniowej, i zapadło wiele złych decyzji urbanistycznych, które teraz trudno naprawić.

Twierdzę, że konkursy są najlepszą formą wyboru projektanta przez inwestora oraz bardzo ciekawą formą pozyskiwania zleceń przez architektów. Aby konkursy przetrwały i były atrakcyjne dla obu stron, nie powinniśmy popadać w skrajności, ale stworzyć proste i jasne zasady ich organizacji korzystne zarówno dla architektów, jak i dla zamawiających. W innych krajach europejskich modele takie zostały wypracowane i funkcjonują już od dawna, trzeba je jednak zmodyfikować i dostosować do polskiej rzeczywistości.



  arch. Magda Pękala
/ architekt IARP, członek Rady Lubelskiej Okręgowej Izby Architektów, członek Zespołu ds. WWZ przy Krajowej Radzie IARP kadencja 2014-2018), członek SARP, pracuje jako główny architekt


W konkursach z obligatoryjnym udziałem czynnych zawodowo architektów mamy często do czynienia z przysłowiowym „słoniem w pokoju” – o którego istnieniu każdy wie, jednak udaje, że go nie widzi.

Trudno bowiem zrozumieć fakt, iż niektórzy sędziowie SARP, sprawujący swoje funkcje w konkursach w roli przedstawicieli środowiska zawodowego architektów, nie poczuwają się do odpowiedzialności za krzywdzące dla kolegów architektów zapisy w warunkach konkursowych, regulaminach czy umowach.

Trudno również zrozumieć sytuacje, w których SARP obejmuje swoim patronatem konkursy szkodliwe. Bo jeśli nagłaśnia je i reklamuje wśród swoich członków, tworząc tym samym klimat zaufania i bezpieczeństwa, naraża na szwank szyld SARP-u, który powinien być potwierdzeniem wiarygodności zdrowej konkurencji.

Ambiwalencja przekonań, że „sędziowanie” odbywa się na płaszczyźnie szeroko pojętej jakości dzieła architektonicznego z jednoczesnym pominięciem roli, praw i interesu wykonawcy – architekta, pogłębia jedynie patologie w kolejnych ogłaszanych konkursach. Stajemy się ofiarami kuriozalnych regulaminów, niesymetrycznych i ryzykownych umów przy jednoczesnym złudnym poczuciu bezpieczeństwa, jakie zawsze powinien zapewniać patronat SARP. Praktykowane przez SARP działania kształtują rzeczywistość, a zbyt często się zdarza, że zmieniają ją w złym kierunku, z którego nie będzie już powrotu.

Należy się zastanowić, czy dalsze milczenie i obojętność wobec wspomnianych działań w konkursach patronowanych przez SARP należy uważać za świadomie wyjęte spod zasad etyki zawodu architekta. Przecież sędziowie SARP w przeważającej mierze są członkami IARP i podlegają zasadom obowiązującym w naszym samorządzie zawodowym.

 



  arch. Andrzej Pawlik
/ architekt IARP, pełnił funkcję Krajowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej w kadencji 2014-2018, prowadzi pracownię Pawlik & Partnerzy


Postaram się krótko, więc w punktach. Polecam chwilę refleksji...

  1. Warunki konkursowe opracowywane w naszym kraju są na ogół mało precyzyjne, przez co dają jurorom możliwości zbyt szerokiej interpretacji. Różnica pomiędzy polskimi warunkami konkursowymi a zagranicznymi jest zasadnicza.
  2. Z relacji jurorów, ale też i z obserwacji efektów konkursów wynika, że czas poświęcony na analizę prac konkursowych przez jury jest niedostateczny. Architekci biorący udział w konkursie poświęcają wiele czasu na rozwiązanie problemu zatem i czas poświęcony przez jury na ocenę prac powinien być proporcjonalny do wkładu pracy osób uczestniczących w konkursie.
  3. Konkursy powinny być dwuetapowe, a drugi etap związany z realnym zwrotem kosztów poniesionych przez uczestników.
  4. Niekorzystne zapisy w umowach z architektami, uczestnikami konkursu, mają szanse być zmienione w związku z planowanym wprowadzeniem przez Urząd Zamówień Publicznych wzorów takich standardowych umów w ramach „dobrych praktyk”. Gdyby okazało się jednak, że nowe propozycje UZP nadal nie przyniosą nam oczekiwanej poprawy sytuacji – pozostaje wtedy nacisk architektów-jurorów na zmianę takich niekorzystnych zapisów umownych, a w przypadku nie uwzględnienia ich zdania, solidarne wycofywanie się z jury.
  5. Architekci nie powinni uczestniczyć w jury konkursu, w którym większość stanowią osoby nie będące architektami, bowiem w głosowaniu mogą wtedy decydować kryteria niezwiązane z architekturą.

 



Głosem inicjatora...

  arch. Wojciech Gwizdak
/ architekt IARP, 2G Studio Wojciech Gwizdak, sekretarz Krajowej Rady IARP, prezes SARP Oddział Kielce


Wiele się zmieniło. Gdy zaproponowałem redakcji Z:A temat Ringu dotyczącego regulaminów konkursów i wspólnie ustalaliśmy zakres jego zagadnień – nie przypuszczałem nawet, że z inicjatora tego typu wymiany poglądów na łamach czasopisma, przejdę do roli Przewodniczącego Komisji Wydawniczej.

Czytam więc teraz nadesłane wypowiedzi Koleżanek i Kolegów z nowej perspektywy, i zastanawiam się nad jednym: Czy właściwym jest, byśmy na łamach Z:A publikowali wypowiedzi krytyczne, jeśli nie zawierają w sobie informacji merytorycznych, argumentów do analizy, faktów do polemiki? Oczywiście – każdy ma prawo mieć swoje zdanie, przypuszczenia czy opinie – może je podzielać nawet wielu z nas. W pewnym sensie taki jest właśnie jeden z celów Ringu – wymiana poglądów.

I tu dylemat. Obok wypowiedzi m.in. kol. Piotra Chuchacza czy słów kol. Krzysztofa Frąckowiaka – dwóch mocno merytorycznych tekstów, które warto dokładnie (nawet kilkakrotnie) przeczytać i o których warto poważnie porozmawiać – trafiam także na wypowiedź kol. Magdy Pękali. I zdecydowanie brakuje mi w niej treści, jest tylko „hejt”. A jako Przewodniczący Komisji mam podjąć decyzję i zagłosować: jestem za publikacją czy może przeciw...

Głosowanie przeciw wydaje się proste. Co jednak, jeśli większe grono architektów nosi w sobie podobny pogląd? Spróbujmy z nim zatem podyskutować, bo problem jest, według mnie, dużo głębszy i bardziej skomplikowany.

Moim zdaniem oczekiwanie od jakichkolwiek sędziów, że wymuszą na zamawiającym „dobrze przygotowany konkurs”, jest lekko naiwne, ponieważ osoby negocjujące warunki konkursów podczas rozmów z zamawiającym słyszą: „Ależ proszę państwa, identyczne warunki mieliśmy poprzednio i zgłosiło się kilkadziesiąt zespołów” albo „Ostatnio sąsiednia gmina zrobiła konkurs na podobnych warunkach i zgłosiło się mnóstwo pracowni. Dlaczego mielibyśmy to zmieniać, skoro takie warunki są zgodne z prawem?”.

Czy SARP-owi nie zależy na jak najlepszych warunkach konkursów? Zależy. Czy oddziały SARP nie odmawiały organizacji konkursów na złych warunkach? Odmawiały. Czy te konkursy nie były ogłaszane? Były (oczywiście już bez udziału SARP-u). Czy zgłaszali się do nich architekci? Zgłaszali! (a bywało, że masowo). Czy zatem architekci przejmują się ostrzeżeniami SARP-u lub Izby, by nie startować w jakimś konkursie? Chyba nie za bardzo...

W jaki więc sposób ktokolwiek ma negocjować dobre warunki konkursu(-ów), jeśli sami architekci wytrącają mu z rąk jedyny możliwy oręż: brak chętnych? Gdyby działo się tak, że do konkursów, które nie mają rekomendacji Izby lub SARP-u, liczba zgłoszeń cyklicznie równałaby się zero, to zamawiający – ogłaszając kolejne edycje – musieliby godzić się na dużo więcej dobrych zapisów. Niestety, to my architekci uczestnicy konkursów jesteśmy w dużym stopniu winni tego jak nisko upadły warunki konkursów, a nie tylko my architekci sędziowie SARP. Zamawiający testują jak bardzo można „zejść” i patrzą, czy nadal są zgłoszenia. Są? To jeszcze „ujmijmy im coś w regulaminie”... Tak działał, działa i będzie działał świat.

Obecne Prawo zamówień publicznych daje pewne pole manewru, ponieważ nie precyzuje wielu kwestii. Dobrze byłoby uwspólniać środowiskowe stanowisko, ustalając gdzie leżą cienkie czerwone linie, bo hejt nie prowadzi do niczego, zwłaszcza niepoparty żadnymi faktami, przykładami, dowodami, przypadkami. Jak czytamy w wypowiedziach w Ringu – różne osoby widzą problemy w różnych miejscach. Musimy więc mieć świadomość, że nie wszyscy pod pojęciem właściwego czy dobrego regulaminu rozumiemy to samo. I właśnie takie było założenie tego Ringu, wymienić się poglądami i uświadomić sobie nawzajem, jaka jest rozpiętość naszych zdań. Powinniśmy zacząć rozmawiać o tym, jakich zapisów w konkursach chcemy i przede wszystkim – jak sprawić, by tylko takie zapisy pojawiały się w regulaminach. Oczywiście musimy też miarkować swoje wymagania i szanować prawa zamawiających, bo konkurs nie jest tylko dla nas.


 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Moje, architekta oczekiwania wobec czasopism / ring opinii Granice w regulaminach konkursów
/ ring opinii

W „Ringu opinii” pytamy czego architekci nie akceptują i jak reagują na rażąco niekorzystne zapisy w regulaminach konkursów? Jak bywa, a jak powinno być? Plus komentarz pomysłodawcy tego tematu.
 
Polecamy lekturę Z:A_#62
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.