OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE | KOBIETY W ZAWODZIE |
|_#57  ZA

 

 

Bo Pani się nie kwalifikuje
vel bliźniaczki w architekturze

/// arch. Paulina Adamczyk, architekt IARP /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Jakieś półtora roku temu duński architekt Jesper Gottlieb, który przyjechał wygłosić wykład w ramach cyklu Mistrzowie Architektury, zapytał mnie: How is that possible that a swiss architect from Poznań gives me a tour around Silesia? Czasem sama nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale z drugiej strony – a czemu nie?! I chyba tak można podsumować moje, a właściwie nasze (bo jest nas dwie) kilka lat na Śląsku i kilkanaście lat w architekturze.

       
Bo Pani się nie kwalifikuje vel bliźniaczki w architekturze
       
       

Szwajcarią przewrotnie „zaraziłam się” na studiach w Londynie. Moi profesorowie, widząc, że niespecjalnie interesuje mnie „stararchitektura” stolicy Wielkiej Brytanii, zachęcali, abym szukała inspiracji gdzie indziej – w górskiej Szwajcarii, lokalnej architekturze hiszpańskiej Galicji czy Portugalii. Wszystkie te elementy, a dodatkowo niepowtarzalny urok małej miejscowości i włoski klimat znalazłam w Akademii Architektury założonej przez Maria Bottę w przygranicznym szwajcarskim miasteczku Mendrisio. W pobliskim Lugano odbyłam obowiązkową roczną praktykę zawodową, a dyplom, którego promotorami byli Francisco i Manuel Aires Mateus z Lisbony, obroniłam w 2012 roku. Byłam pierwszą Polką, która skończyła tę szkołę! Zostałam szwajcarskim architektem z prawem do wykonywania zawodu w tym kraju i tylko za sprawą przypadku i wątków osobistych wróciłam do Polski, myśląc, że to tylko „na chwilę”.

Chociaż powrót nie był w moich planach, miałam dużo szczęścia, gdyż dopiero w 2011 roku, w trakcie moich studiów, Szwajcaria podpisała porozumienie z Unią Europejską (w tym z Polską) o wzajemnym uznawaniu kwalifikacji swoich obywateli. Formalnie oznaczało to, że moje prawo do wykonywania zawodu uzyskane w Szwajcarii powinno obowiązywać (poprzez nostryfikację uprawnień) w ojczyźnie bez zdawania egzaminu.

Samo gromadzenie odpowiednich dokumentów zajęło dwa miesiące, oczekiwanie na decyzję IARP – 9 miesięcy. Gdy w rozmowie telefonicznej próbowałam uzyskać informację, co powoduje takie opóźnienia, usłyszałam: „To wszystko musi iść przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jest pani pierwszym szwajcarskim architektem, który chce pracować w Polsce i nie wiemy, jak to zrobić”. Nie znam dokładnych statystyk, ale na dzień dzisiejszy jest nas chyba tylko dwoje.

 

Zawierzyć przypadkowi

Już dawno przestałam walczyć z losem, a teraz uważam go za swojego sprzymierzeńca. Na przykład kiedy po otrzymaniu dyplomu i uprawnień do wykonywania zawodu aplikowałam do szwajcarskich i włoskich pracowni projektowych, znajomy architekt „wbił mi szpilkę”, mówiąc, że co ze mnie za Polka, skoro nawet jednego portfolio do polskich architektów nie wysłałam. Zabolało, więc wybrałam trzy topowe pracownie, tak, żeby mieć pewność, że mnie nie przyjmą. „I wilk syty, i owca cała” – myślałam.

Zadzwoniła Ania z KWK Promes z zaproszeniem na rozmowę. Do tej pory nie wiem, dlaczego byłam pewna, że Robert Konieczny ma swoją pracownię we Wrocławiu (ignorantka powiedzą niektórzy). Jakie było moje zdziwienie, gdy na dzień przed umówionym spotkaniem na stronie pracowni wyskoczył adres w Katowicach. Szybki telefon do siostry – „co mam robić?!” Kazała wsiadać w samochód i przyjeżdżać do Krakowa (gdzie wtedy pracowała) – stamtąd bliżej do Katowic, a przecież nawet jeśli nie mam zamiaru mieszkać w Katowicach, to na rozmowę i tak pójdę...

Tak w 2013 roku zaczęła się moja przygoda na Śląsku i muszę przyznać, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochałam się w szybach kopalnianych, w hutach, we wszystkich najbardziej „śląskich obrazkach”. Teraz regularnie jako kurator wykładów zagranicznych architektów zabieram gości pod szyb Krystyna w Bytomiu, na hałdę w Murckach czy do śląskiej Karczmy pod Młynem w Dąbrówce Małej.

Wsiąkłam. Na pewno wielki wpływ mieli napotkani ludzie, którzy nakręcali, motywowali, pomagali. A przede wszystkim zaufali, że „dam radę”. W ten sposób pojawiały się kolejne wątki: praca architekta dla Medusa group, wolontariat dla SARP-u czy ostatnia prosta – tworzenie własnej pracowni projektowej wspólnie z siostrą bliźniaczką.

 

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.

 

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_#57
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Młodzi architekci
w Europie: kondycja
i przyszłość zawodu

arch. Jola Starzak,
arch. Dawid Strębicki, architekci IARP

DOŚWIADCZENIA
Obszar Oddziaływania Obiektu / refleksje przed godziną „zero”
arch. Piotr Gadomski, architekt IARP
PRAWO
Konkursy: ziemia obiecana czy droga donikąd?
arch. Krzysztof A. Nowak

IZBA ARCHITEKTÓW
Sztuka aikido
arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
FELIETON
Anioł najbardziej przykuwa moją uwagę / czyli polski gust architektoniczny...
autor: Błażej Prośniewski, redakcja: Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.