OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| STUDIUM PRZYPADKU ZA  |
|_#40  ZA

 

Praca w przestrzeni otwartej
/// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Nowy showroom firmy Martela w Warszawie zaskakuje nie tylko nowoczesnymi rozwiązaniami architektonicznymi czy ciekawymi systemami meblowymi, ale także tym, że produkty można tam obejrzeć „w działaniu”. Nie jest to bowiem typowa przestrzeń wystawiennicza, ale siedziba centrali firmy w Polsce. O tym jak powstawało to biuro-showroom z jego projektantką arch. Małgorzatą Grzyb, dyrektorem działu architektury firmy Martela rozmawia Sylwia Makowska-Rzatkiewicz.
       
Praca w przestrzeni otwartej
       
       

Co stanowiło inspirację do stworzenia nowego showroomu i połączenia go z wykorzystywaną na co dzień przestrzenią biurową? Skąd pomysł na taki sposób prezentacji produktów?

> Wcześniej nasze biuro mieściło się przez kilkanaście lat w budynku, który obecnie wymagałby remontu, a jego wygląd zewnętrzny nie satysfakcjonował nas w pełni. Postanowiliśmy więc przenieść siedzibę do biurowca bardziej reprezentacyjnego. Zdecydowaliśmy się na budynek Wola Center, zaprojektowany przez znaną pracownię APA Kuryłowicz &Associates, rozpoznawalny w środowisku architektonicznym i doskonale zlokalizowany.

W poprzedniej siedzibie mieliśmy wyraźny podział na otwartą część prezentacyjną i zamkniętą – przeznaczoną na nasze biura. W nowym miejscu od tego odeszliśmy. Zdecydowaliśmy się potraktować biuro jako showroom i showroom jako biuro. Takie rozwiązania funkcjonowały już wcześniej w innych oddziałach naszej firmy, np. w Łodzi, Krakowie, Katowicach, więc wiedzieliśmy, że doskonale się sprawdzają. Nie tylko pozwalają ograniczyć powierzchnię najmu, a co za tym idzie – koszty, ale stwarzają też możliwość przyjrzenia się, jak funkcjonują nasze systemy. Klienci zwykle oglądają tylko pojedyncze meble na podretuszowanych zdjęciach w katalogach lub na sztucznie stworzonych wystawach sklepowych. My dajemy możliwość zobaczenia, jak wyglądają w konkretnej przestrzeni biurowej i jak sprawdzają się w praktyce. Nasze meble po prostu żyją, nie są to martwe eksponaty za szybą.

Taki sposób pokazania systemów biurowych z pewnością jest bardziej przekonujący dla klienta. Ale jak pracuje się w miejscu, które jest „podglądane”?

> Zupełnie nam to nie przeszkadza. Jesteśmy otwarci na gości, gdyż jesteśmy firmą handlową i odwiedziny są częścią naszej pracy. To, że możemy pokazać, jak pracujemy, wręcz ułatwia nam rozmowy z klientami. Zresztą trzeba pamiętać o tym, że nie jesteśmy sklepem czy innym wnętrzem publicznym, przez które przetaczają się tłumy ludzi.

Jak rozwiązany jest układ funkcjonalny tego wnętrza? Jaki typ biura reprezentuje?

> Obecne biuro naszej firmy zajmuje ok. 660 m². Większość powierzchni stanowi przestrzeń typu open space, będąca jednocześnie showroomem. Bardziej – wizualnie i akustycznie – wydzielona jest jedynie część przeznaczona dla działu finansowego, z uwagi na specyfikę jego pracy.
Znajduje się tu wszystko to, co w typowym biurze – jest recepcja, stanowiska do pracy indywidualnej i grupowej, salki konferencyjne, pokój cichej pracy, kuchnia... Staraliśmy się być elastyczni i zaprezentować rozwiązania do różnego rodzaju biur – są tzw. hot deski, ale też miejsca, które zainteresują klienta preferującego standardowe stanowiska pracy. Chcę jednak podkreślić, że zamiast mówić o stanowiskach pracy dla naszych pracowników, wolę mówić o przestrzeni do pracy, gdyż zgodnie z filozofią Activity Based Office możemy wykonywać ją w dowolnym miejscu. Cała przestrzeń jest do tego przystosowana i może być wykorzystywana w zależności od bieżących potrzeb i zadań. Łącznie z dużym patio, na które można wyjść bezpośrednio z naszego biura.

Na czym dokładnie polega wspomniana przez panią filozofia Activity Based Office?

> Koncepcja ta zakłada takie projektowanie biura, aby było ściśle powiązane z funkcją i prowadzonymi tam aktywnościami. Tworzymy przestrzeń, pasującą do zadań, jakie mają do wykonania pracownicy i nich samych. Zgodnie z tą filozofią w naszym biurze-showroomie jest wiele miejsc, które mogą służyć różnym celom: możemy w nich pracować indywidualnie, zespołowo, spotykać się z klientami.

Wszyscy posługujemy się komputerami przenośnymi, które pozwalają nam na przemieszczanie się z miejsca na miejsce, np. na wspomniane wcześniej patio. Stoją na nim sofy z naszej kolekcji Diagonal, które są dostosowane do pracy z laptopem. Często wychodzimy tam też z telefonami, aby nie przeszkadzać pracującym kolegom. Zauważyłam, że nie tylko my chętnie korzystamy z patio, bo pracują tam też ludzie z całego biurowca. Wyraźnie więc widać, że filozofia Activity Based Office dobrze się przyjmuje. Jest naturalną konsekwencją pewnych naszych zachowań i zmian, jakim ulega sposób naszej pracy. Mieliśmy ułatwione zadanie z wdrażaniem tej koncepcji w życie, ponieważ nasi koledzy w Helsinkach, w centralnym biurze Marteli w Europie, od wielu miesięcy ją wykorzystują i na bieżąco dzielili się z nami swoimi doświadczeniami.

Czy to znaczy, że pracownicy nie mają na stałe przypisanych biurek?

> To zależy od obowiązków i indywidualnych preferencji. Mamy hot deski, z których korzystają głównie osoby przychodzące do biura od czasu do czasu tylko po to, żeby np. napisać raport lub przygotować się do spotkania. Muszę podkreślić, że w trosce o komfort i zdrowie naszych pracowników wszystkie biurka mają elektryczną regulację wysokości. Dzięki temu możemy pracować dynamicznie – w pozycji siedzącej, półsiedzącej i stojącej. Łatwo dostosować je do różnych osób. Są jednak takie osoby, które chciały mieć zapewnione swoje własne miejsce do pracy.

Przed przystąpieniem do projektu funkcjonalnego przeprowadziłam rozmowy z pracownikami. Ma to związek z filozofią firmy zawartą w haśle Best Place to Work. Chcemy stworzyć najlepsze możliwe miejsca do pracy, dlatego każdy mógł wypowiedzieć się na temat konfiguracji jego stanowiska czy warunków, jakich potrzebuje. Starałam się uwzględnić wszystkie te uwagi i prośby w projekcie funkcjonalnym i rozplanowaniu wnętrza.

Pewnie nie było to zadanie łatwe, zwłaszcza, że musiała pani połączyć wymagania wygodnego miejsca pracy z efektowną przestrzenią ekspozycyjną...

> Najistotniejsze było zaplanowanie funkcjonalnego, ale także inspirującego wnętrza. Z drugiej strony, ponieważ jest to showroom, zależało nam, aby pokazać w nim jak największą liczbę różnego rodzaju produktów. Takie nagromadzenie elementów grozi tym, że wnętrze stanie się przegadane. Udało się uniknąć wrażenia misz-maszu, ponieważ byłam bardzo rygorystyczna w doborze kolorów. W głównej części biura dominuje biel, czerń i szarości. Chcąc je ożywić i uczynić tę przestrzeń bardziej radosną, wprowadziliśmy fuksję i jasny błękit.

Największym problemem okazała się wysokość pomieszczenia. Projektant budynku przewidział 2,75 m, a w niektórych miejscach nawet 2,5 m do sufitu podwieszanego (wysokość do stropu konstrukcyjnego to 3,14 m). To bardzo mało jak na showroom. Dlatego wyzwanie stanowiło optyczne podwyższenie tej przestrzeni. Inspirację znalazłam na... niebie – białe chmury na ciemniejszym tle dają wrażenie nieskończoności. Strop i wszystkie urządzenia techniczne pomalowaliśmy więc na czarno. Zamontowaliśmy białe wyspy sufitowe, na których zatrzymuje się wzrok. W części recepcyjnej zastosowaliśmy wyspy sufitowe w kształcie fali, dzięki czemu pomieszczenie przyjmuje różne wysokości, a sufit koresponduje z pozostałymi elementami wyposażenia, m.in. specjalnie zaprojektowaną ladą recepcyjną.

Wyspy sufitowe wykorzystałam już wcześniej w salonie w Poznaniu. Było to jednak znacznie mniejsze wnętrze i mogłam tam sobie pozwolić na ich indywidualne projektowanie. W tym wypadku musieliśmy zastosować rozwiązanie systemowe. Wybraliśmy produkty firmy Armstrong, które pozwoliły zrealizować moją koncepcję. Myślę, że osiągnęliśmy efekt znacznie ciekawszy niż w przypadku zwykłego, jednolitego sufitu rastrowego.

Czyli nie tylko systemy meblowe warto obejrzeć w państwa nowym showroomie...

> Tak jak wspomniałam, zależało mi na stworzeniu przestrzeni, która inspiruje – zarówno moich kolegów, jak też klientów i architektów. Nie jesteśmy firmą jedynie sprzedającą meble. Specjalizujemy się w kompleksowych rozwiązaniach przestrzennych, dlatego pokazujemy również sufity, podłogi, okładziny ścienne, oświetlenie... Naszą misję można zawrzeć w haśle inspiring spaces. Dlatego rozwiązania architektoniczne i materiały były starannie dobierane. Zależało mi na tym, aby były one ciekawe również dla architektów, którzy, mam nadzieję, niektóre z nich będą mogli zobaczyć po raz pierwszy – choćby wyspy sufitowe, o których mówiłam wcześniej. Drugim przykuwającym uwagę elementem, jednocześnie pełniącym funkcję optycznego podwyższenia pomieszczenia, jest podłoga wylewana o bardzo wysokim połysku naszego partnera firmy Dr. Schutz, zastosowana w recepcji. Wszystko odbija się w niej jak w lustrze. Jest to naprawdę bardzo efektowne.

Ciekawa jest też np. ściana naturalnej zieleni. Znaleźliśmy firmę, która specjalizuje się w tego typu realizacjach. Rośliny nie tylko pięknie wyglądają (odpowiednie oświetlenie eksponuje liście), ale też poprawiają mikroklimat i nawilżają powietrze, co jest bardzo ważne w klimatyzowanym pomieszczeniu.

Czy przewidziano jakieś przestrzenie o charakterze nieformalnym, mające służyć rekreacji pracowników?

> Oczywiście, obecnie standardem w wielu firmach stają się takie elementy jak np. piłkarzyki, które świetnie odstresowują, sprawiają, że jesteśmy bardziej aktywni, a co się z tym wiąże – kreatywni. Kolejnym miejscem, w którym lubimy się spotykać, jest nasza kuchnia. Chciałam, aby było to wnętrze bardziej kameralne, przytulne, o wyraźnie mniej formalnym charakterze. Jest urządzona w zupełnie innym stylu i kolorystyce niż reszta biura. Stwierdziliśmy, że powinno to być wnętrze, z którego nie tylko chętnie skorzystają pracownicy, ale też gdzie będzie można usiąść z klientem, porozmawiać w przyjaznej atmosferze, może przy lampce wina... I właśnie wino stało się punktem wyjścia do tej aranżacji. Choć pomieszczenie leży na parterze, postanowiłam stworzyć tu coś na kształt piwniczki winnej. Wprowadziłam więc takie elementy jak łupek kamienny na portalu, drewno, czerwone lampy czy wzór winorośli na posadzce. Charakter tego wnętrza podsunął nam myśl, aby wprowadzić zwyczaj, by w ostatni czwartek miesiąca po pracy organizować sesje degustacji wina prowadzone przez profesjonalnych pracowników winiarni. Na te spotkania serdecznie zapraszamy naszych klientów i architektów. Koniec artykułu

 
Polecamy lekturę Z:A_#40
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.