OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
 
Zawod:ArchitektPortal_Z:A
 
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Z:A
| IZBA ARCHITEKTÓW ZA IARP NA BUDMIE 2013 |
|_01/2013  ZA

 

 

Ślady stóp, które przetrwają
czyli o jakości przestrzeni publicznej między prawem, kreacją i biznesem
/// arch. Urszula Szabłowska, architekt IARP /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> e-Newsletter Z:A

Debata architektów, urzędników i inwestorów (deweloperów) podczas Targów Budma 2013 okazała się frekwencyjnym sukcesem. Zgromadziła tak wielu słuchaczy, że nie wszyscy zdołali zająć miejsca siedzące. Co sprawiło, że wzbudziła takie zainteresowanie? Od pewnego czasu systematycznie wzrasta świadomość społeczna, że przestrzeń w jakiej żyjemy to jeden z elementów ludzkiego dobrostanu. Dobra przestrzeń to estetyka i wygoda, ale też bezpieczeństwo, ekonomika i trwałość. Nie tylko dziennikarze (żyjący z artykułów na temat architektury i urbanistyki), nie tylko architekci i urbaniści (żyjący z projektowania architektury i urbanistyki), ale również mieszkańcy miast (żyjący w architekturze i urbanistyce) zaczynają wreszcie dostrzegać wpływ jakości przestrzeni publicznej na poziom życia. Problem przestaje być przedmiotem niszowej dyskusji – zaczyna stawać się sprawą publiczną, budzącą wielkie i słuszne emocje.
       
Ślady stóp, które przetrwają
       
       
Dyskusja pod hasłem „Jakość przestrzeni publicznej, jako wynik działań architekta, inwestora i urzędnika” zorganizowana przez Izbę Architektów RP miała dotknąć problemu własności, a szczególnie związanego z tym, rozpowszechnionego w Polsce poglądu o możliwości nieograniczonego korzystania z przestrzeni ponad własnym gruntem, czyli wolności właściciela bez poszanowania dla praw i wolności innych.

W trakcie debaty problem zmieniał źródło w zależności od tego czy diagnozujący jego przyczynę dyskutant był przedstawicielem grupy twórców, decydentów czy inwestorów, a każda z grup postrzegała swój udział w kształtowaniu przestrzeni w panujących obecnie warunkach jako najlepszy z możliwych. Wskazywano na konieczność ekonomizowania przedsięwzięć i rezygnacji z niezłomnej obrony piękna z uwagi na trudne czasy oraz wypunktowywano niedoskonałości prawa i procedur, których zmiana wymaga już nie tylko czasu ale i woli.

Dyskutanci przyznawali zgodnie, że nawet najlepsze zrozumienie potrzeb społecznych nie wystarczy jeżeli zabraknie dobrej współpracy pomiędzy uczestnikami procesu inwestycyjnego. A dobra współpraca oparta jest na zaufaniu. Przy czym nie chodzi tu o zaufanie do siebie nawzajem ale przede wszystkim o zaufanie do instytucji prawa, do jednakowego rozumienia przepisów, do wzajemnego poszanowania i respektowania zadań, jakie przypadają każdemu z uczestników. Mówił o tym Piotr Fokczyński, architekt miejski Wrocławia, namawiając do traktowania procesu inwestycyjnego nie jako pola konfliktu interesów, ale pola współdziałania dla osiągnięcia wspólnego celu. „To współdziałanie powinno być procesem maksymalnie otwartym i przezroczystym” – przekonywał.


Rozpoczynają architekci
Przyznaję z dumą, że architekci byli doskonale przygotowani, mówili świetnie i błyskotliwie.
Paweł Kobylański
przypomniał, że usługa architektoniczna jest szczególna, ponieważ na wiele lat wpływa na świadomość społeczną. „Układ urbanistyczny jest niezwykle trwały, przestrzeń jest wartością, która powinna podlegać ochronie. Życie w zdegradowanej przestrzeni skutkuje postawami nihilistycznymi, antypaństwowymi, antyspołecznymi. Potrzebujemy instrumentu, który ureguluje ład przestrzenny i nie jest to tylko prawo. Nie można nim regulować przestrzeni. Od tego są fachowcy – architekci i urbaniści. Prawnicy widzą świat inaczej niż architekci. My mamy wizje pozytywne, prawnicy widzą zło tego świata i próbują mu zapobiegać, mniej lub bardziej skutecznie. Piękna i dobra przestrzeń potrzebuje wizji pozytywnych”.

Zbigniew Maćków wskazał na konieczność obrony własnych decyzji projektowych przez architektów, na obowiązek zachowania merytorycznego i artystycznego poziomu projektów mimo prób manipulowania (które wprost nazwał szantażem) decyzjami administracyjnymi. (...) „ ...często plany miejscowe są robione przez planistów słabo przygotowanych zawodowo, a często nie mających pojęcia o architekturze z punktu widzenia konsumenta planu miejscowego. Nie mają pojęcia o takich rzeczach jak trakty w mieszkaniach, insolacja, przewietrzanie. Jeżeli plan jest robiony bez tej wielostopniowej procedury sprawdzającej od strony realnych możliwości jego »konsumpcji« przez architekta, to jest gorszy niż »wuzetka« robiona świadomie. A przecież to »wuzetka« jest głównym winowajcą, zaś plany miejscowe mają nas wybawić od chaosu”. (...)

Nie powinniśmy zapominać, że za każdym nieudanym, psującym przestrzeń obiektem stoi autor projektu, architekt. „To my, architekci jesteśmy odpowiedzialni za dzieło” – przekonywał – „Obwinianie prawa, warunków technicznych czy uwarunkowań formalno-prawnych, przypomina trochę tłumaczenie się polskiej reprezentacji po przegranym 5:0 meczu z Haiti, że trawa była o 2 centymetry za wysoka i za mokra. Nie powinniśmy tej odpowiedzialności od siebie odrzucać, powinniśmy ją brać, jak to się mówi, »na klatę«, nawet powinniśmy brać więcej. Ktoś mówił o finansach? Czemu nie, bierzmy finanse. Oczywiście to się wiąże z tym, że trochę z nich zostanie też i u nas”.

(...)

Ryszard Comber przypomniał, że inwestor wydający pieniądze chce osiągnąć zysk ale tylko architekt może ubrać marzenie klienta w widzialny kształt zgodny z prawem, interesem publicznym i zasadami ekonomii.

(...)


Publiczność zabiera głos
Wypowiedzi uczestników debaty zaczynał powoli zagłuszać narastający szum z sali. Słuchacze, reagując na wypowiadane ze sceny opinie podnosili ręce prosząc o głos, a nie mogąc się doczekać na rozpoczęcie dyskusji dzielili się spostrzeżeniami z sąsiadami. Spowodowało to, że moderator Marek Czuryło zdecydował o udzieleniu głosu osobie z sali. Mikrofon otrzymał Ryszard Kowalski, który przypomniał, że „trójkąt” architekt – inwestor – urząd powinien brać pod uwagę jeszcze jeden podmiot, mianowicie mieszkańców, użytkowników powstającej w procesie inwestycyjnym przestrzeni. Potępił stanowczo procedurę decyzji o warunkach zabudowy upatrując w niej przyczyny degradacji przestrzeni. Dodał też, że cele publiczne mają swoją hierarchię. Mogą być hierarchizowane nie tylko kulturowo, o czym wszyscy wiemy, ale także instrumentalnie. I podał przykład: „Wydaje się, że dla przestrzeni miejskiej bardzo dobrym celem publicznym jest komunikacja. (...)”.

(...)

Do tej i wcześniejszych wypowiedzi odniósł się wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski. „Istota zła w decyzji o warunkach polega na tym, że ona z definicji jest sprzeczna z zasadą zrównoważonego rozwoju, gdyż może być wydana w każdym miejscu, wszędzie, każdemu, co niekoniecznie jest spójne z logiką rozwoju danego układu urbanistycznego. W konsekwencji ma szalony wpływ na finanse publiczne, aż do zdemontowania możliwości rozwoju danego układu.

(...)


Winne głównie prawo? Ale ostrożnie
Pozostali uczestnicy debaty za chaos zgodnie winili polskie prawo. Paweł Bugajny, prezes firmy deweloperskiej proponował redukowanie ilości przepisów, a Zbigniew Okoński, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich – walkę z biurokracją. Architekt Stanisław Łapieński-Piechota wyrażał obawy przed coraz powszechniejszą praktyką zastępowania w administracji budowlanej architektów prawnikami, natomiast Piotr Gadomski, przewodniczący Komisji Legislacyjnej IARP – przestrzegał przed pochopnym, doraźnym i nieprzemyślanym wyrzucaniem pojedynczych przepisów (np. decyzji WZ) bez przyjęcia filozofii legislacji i spójnego scenariusza procesu kształtowania przestrzeni w procesie inwestycyjnym.

Mirosław Hagemejer, architekt miejski Lublina, pochwalił inwestorów za – deklarowane przez nich – uczenie się na błędach i niepoddawanie hipnotycznej fascynacji zyskami z „PUM-u” oraz za zrozumienie, że mieszkańcom do życia oprócz powierzchni użytkowej mieszkalnej potrzebna jest także dobra przestrzeń publiczna, drogi, parkingi, obiekty kultury, edukacji i sportu.

(...)

„...Miasto ponosi wydatki przekształcając pewne tereny, bierze pod uwagę jednocześnie uwarunkowania fizjograficzne, czyli przyrodnicze, społeczne, w ogóle biznesowe. Ponosi koszt na zaplanowanie i zrealizowanie, a potem dostaje »figę«. Polskie prawo planistyczne nie przewidziało przepisu uniemożliwiającego takie niezbyt uczciwe działania”.


Próba łowienia w szumie
Dyskusja toczyła się dalej, coraz więcej słuchaczy zgłaszało się do wypowiedzi, obwiniano raz prawników, raz architektów, innym razem naganną chęć zysku, nadmierną ostrożność, brak stanowczości i celowe działania antyprzestrzenne. Szum informacyjny spowodował, że wydało mi się niezbędne sporządzenie czytelnego diagramu kto za co odpowiada i kto ma jaki interes w procesie kreowania przestrzeni.

Oto jasny zakres obowiązków i odpowiedzialności (...) A kto zyskuje gdy przedsięwzięcie się uda? (...) Popatrzmy jeszcze na siłę „argumentów”. (...) Z tego krótkiego zestawienia widać, że w proces inwestycyjny najbardziej zaangażowany jest (...)

Wnioski nasuwają się same: pozwólmy architektom i urbanistom tworzyć przestrzeń. Niech robią to, co potrafią najlepiej jako projektanci lub urzędnicy. Jeżeli za to odpowiadają, nikt nie powinien wpływać na kształt projektu z powodów innych, niż troska o jakość przestrzeni. Inwestorzy muszą czuwać nad ekonomiką przedsięwzięć, ufać i sprawdzać ale światle i życzliwie.

Zaś twórcom przepisów dedykuję słowa Seneki Młodszego: „Czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd”. Zostało nam chyba jeszcze trochę wstydu?

Nie można, jak się zdaje, za nieład przestrzenny bez końca winić trwający kryzys, niespójne, pisane pod dyktando lobbystów prawo, niesprawność urzędów czy zbyt mały hart ducha architektów. Do piekła chaosu urbanistycznego wtrącają nas bowiem „trzy grzechy: pycha, chciwość i lenistwo” (cyt. Paweł Kobylański). Każdy z uczestników procesu inwestycyjnego powinien się zastanowić czym grzeszy. I oczywiście obiecać poprawę. Koniec artykułu


Z kronikarskiego obowiązku
Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że początek dyskusji uświetnił swoją obecnością minister Janusz Żbik. Życzliwie ustosunkował się do pomysłu debaty, wspomniał o pracach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego, której jest wiceprzewodniczącym, wyrażając nadzieję na poprawę relacji między podmiotami odpowiedzialnymi za przestrzeń publiczną i życzył owocnej debaty.

Nie każdy ma możliwość iść przez życie, tak żeby ślady jego stóp przetrwały” – powiedział minister Żbik, wspominając o tym, że wspaniale, choć niełatwo, jest być jednocześnie architektem i urbanistą. Po zakończeniu wystąpienia opuścił spotkanie, obciążony następnymi obowiązkami. Niektóre późniejsze głosy z sali wyrażały pewne rozczarowanie jego nieobecnością.

(...)

Głos zabrał także arch. Wojciech Gwizdak, członek Komisji Legislacyjnej IARP: „Pan profesor Niewiadomski (Przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej, profesor prawa, SGH – przyp. aut.) mówi, że zlikwiduje pozwolenia na budowę, a weryfikacja projektu, jeżeli zawierał błędy, nastąpi po długim i kosztownym procesie sądowym. Oceniam to jako działanie na rzecz prawników, a nie architektów i projektowanej przez nich przestrzeni publicznej. Komisja Kodyfikacyjna ma 17 członków, w tym jest 11 prawników. Prawnicy nie rozumieją przepisów budowlanych, ponieważ nie mają pojęcia czym jest proces projektowy i inwestycyjny.

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.


> napisz do autorki: uszablowska@mazovia.org


 
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_01/2013





Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.