Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA
ZA   |
|_02/2012  ZA

 

Od redakcji


Czując się w obowiązku udzielenia odpowiedzi na pytanie kol. arch. Marka Orłowskiego: skąd w redakcji Z:A „całkowity brak wiary w zdolność ludzi do dokonywania racjonalnych wyborów”, wyjaśniam na wstępie, że nie jest to brak całkowity, natomiast obawa – owszem.
Zacznę od przyznania, że odpowiada mi wolny rynek. Zgadzam się i podpisuję pod ideą wolności gospodarczej, lecz niestety: 1) racjonalne wybory naprawdę wymagają dojrzałości nabywców, a z tą jest w młodym kapitalizmie różnie, 2) różnie jest także z uczciwością producentów/usługodawców, 3) państwo wcale nas nie uwalnia, vide: koncesje.
Najbliższa koszula ciału, a na kwestie samorządowe i architektoniczne szczegółowo odpowiada poniżej kol. Andrzej Pawlik, zatem z moich osobistych doświadczeń przytoczę tylko jeden przykład.

Magazyn Zawód:Architekt utrzymujemy dzięki pozyskiwaniu reklam. Konkurujemy więc oczywiście z innymi tytułami na wolnym rynku. Mamy największy, udokumentowany i kontrolowany nakład oraz dystrybucję wśród czasopism adresowanych do architektów Polsce, co oczywiście oznacza określone koszty. Konkurenci (poza jednym tytułem) nie dokumentują takich danych, ale w ofertach handlowych obiecują nakłady czasami nawet wyższe niż Z:A. Jednocześnie ceny za reklamy proponują niższe 5-8-10-krotnie. W rozmowach z reklamodawcami słyszymy więc: „Oni mają taniej, wy jesteście drodzy”. Kiedy drążymy temat, potencjalni klienci precyzują: „Nie jesteśmy w stanie wnikać tak głęboko, żeby sprawdzać czy oni drukują 500 czy 15.000 egzemplarzy”. Kiedy mówimy, że marnują w ten sposób pieniądze, słyszymy: „Dla mnie jest ważne, że kiedy idę do szefa to na zamówieniu mam tylko 1000 zł (rabat 80% od cennika) i nie zawracam mu głowy szczegółami”.
Oczywiście istnieje Związek Kontroli Dystrybucji Prasy, organizacja opracowująca standardy służące weryfikacji biznesowej etyki wydawców. Członkowie ZKDP poddają się audytom biegłych rewidentów, raz w roku kontrolowane są deklarowane wcześniej wielkości nakładu drukowanego oraz sprzedaży (dystrybucji) – weryfikowana jest szczegółowo dokumentacja, od zamówień przez wuzetki po faktury i płatności.

W ubiegłym roku głośno było w branży wydawniczej, gdy kontrola ZKDP (na wniosek konkurentów-członków) wykazała, że tygodnik „Wprost” ma rozbieżności w danych o sprzedaży. Nastąpiło oficjalne upomnienie i nagłośnienie w mediach. Tyle, że ZKDP jest organizacją dobrowolną, więc nie posiada narzędzi aby zweryfikować nie-członków.
W „teorii racjonalności wyborów”, którą optymistycznie zakłada kol. Marek Orłowski każdy reklamodawca powinien zacząć od sprawdzenia czy czasopismo jest członkiem ZKDP i uzyskać uwiarygodnione dane o nakładzie i dystrybucji/sprzedaży tytułu. Niestety w branży architektoniczno-budowlanej mało kto zadaje sobie taki trud. Łatwiej jest cieszyć się, że na fakturze jest tylko 1000 zł netto.

I z drugiej strony: czy obawa przed utratą klienta (jak sugeruje kol. Orłowski) powstrzymuje usługodawcę od obniżania jakości a w przypadku wydawców – od podawania zafałszowanych danych w ofercie? Słyszałem o wpadce czasopisma gdy klient przez pomyłkę dostarczył 10.000 ulotek do drukarni zamiast na adres redakcji. Zdumiony drukarz nie przyjął kartonów: „Proszę Pana, po co tyle insertów? Oni drukują 500 egzemplarzy...”. Znam tytuł, który został członkiem ZKDP po czym już w grudniu wycofał się z udziału, czyli nie poddał audytowi. Przez rok podawał się jednak za wiarygodnego członka Związku.

Reklamodawca otrzymuje z fakturą 1 egzemplarz czasopisma i on jest „ładny”. Zgodnie z celami reklamy płaci jednak za jej obecność w tysiącach egzemplarzy docierających do tysięcy czytelników, ale przecież... nie widzi tych egzemplarzy! Cena „atrakcyjnej” reklamy jest niższa niż cena druku ulotki o takim formacie i nakładzie, a gdzie koszty redakcji, autorów, wydawcy, dystrybucji? Cena czyni cuda. Jak jednak wierzyć w racjonalność takiego wyboru? I dlaczego to rzetelny jest tym, który traci?

Sebastian Osowski,
redaktor naczelny Z:A

PS Podobnie obawa taka nie powstrzymywała „fuszerów” uzyskujących tzw. konsens (płatny, nadawany przez miasto) przed obniżaniem cen, kosztem jakości towarów i usług... oraz wiarygodności zawodu i oficjalnych członków cechów rzemieślniczych (czytaj: strona 88)

 


 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.