Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA
ZA   |
|_02/2012  ZA

 

Drodzy Czytelnicy,


Opublikowany w poprzednim numerze Z:A artykuł arch. Andrzeja Pawlika sprowokował jednego z naszych kolegów architektów do napisania polemicznego tekstu, w którym argumentom opartym na obowiązującym systemie prawnym i obywatelskim modelu państwa przeciwstawił romantyczne dążenie do pełnej wolności jednostki.

Warto poznać ten głos, bez względu na to czy akceptujemy jego tezy i wnioski. Nie sposób jednak nie zwrócić uwagi, że samorządność jest warunkiem istnienia społeczeństwa obywatelskiego i formą dzielenia się rządu demokratycznego państwa częścią władzy z obywatelami. Od samorządów terytorialnych przez samorządy zawodowe po samorządy gospodarcze (które w Polsce dotychczas nie powstały, więc rolę ich przejmują na siebie dobrowolne organizacje branżowe, dbające tak o etykę, jak reprezentację spraw swoich członków).

Proponowane przez polityków „uwolnienie”, o którym wspomina kol. Marek Orłowski, z dużym prawdopodobieństwem skończy się w istocie centralizacją, bowiem uprawnienia do wykonywania zawodów nie znikną. Co najwyżej będą je nadawać urzędnicy w ministerstwach, a skargi klientów/pacjentów – rozstrzygać sądy powszechne.

Wystarczy spojrzeć na plan „deregulacji” zawodu taksówkarza. Czy państwo rezygnuje jednocześnie z licencji na takie usługi? Jeżeli nie (a nie ma tego w planie, mowa jest tylko o uproszczeniu egzaminu) – to ani to uwolnienie, ani tworzenie nowych miejsc pracy. Miejsca pracy tworzy bowiem popyt na usługę i siła nabywcza klientów. A nie liczba taksówek stojących na postoju...

I po cóż państwowe licencje, jeśli rynkowy wybór taksówkarza jest tak (stosunkowo do wielu innych zawodów) prosty: przychodzimy na postój i wybieramy nowsze, ładniejsze auto, gotowi zapłacić więcej za usługę... Nie wszystkie usługi są jednak tak nieskomplikowane w ocenie jakości.

Szkoda więc, że w ferworze polemicznych dyskusji, zapomina się, że obecne regulacje dają gwarancję bezpieczeństwa nie tylko podmiotom świadczącym usługi, ale przede wszystkim ich odbiorcom. W trakcie polemik nie można też zapomnieć o obowiązującym w Polsce prawodawstwie i warunkach gospodarczych w jakich się ta polemika odbywa. Hasła szkockiego myśliciela z XVIII wieku brzmią pięknie, podobnie jak zmarłego sześć lat temu amerykańskiego ekonomisty. Jednak działamy na bazie zupełnie innych tradycji. Nasza demokracja, tradycja wolności obywatelskiej i dyskusji

społecznej nie ma tak długiej tradycji jak w Stanach Zjednoczonych Ameryki czy w Wielkiej Brytanii, które to kraje były potęgami, kiedy nas nie było nawet na mapie świata. A właśnie wielopokoleniowa dyskusja doprowadziła w tych krajach do ściśle uregulowanej dzisiaj wizji pracy architekta.

A my, Koleżanki i Koledzy Architekci – nie mylmy wolności, jakkolwiek wizja to atrakcyjna, wyłącznie z prawami jednostki. Bo przecież uprawiając „wolny zawód”, większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę na jakie pomysły wpadają nasi inwestorzy...

Publikując głos arch. Marka Orłowskiego wraz odpowiedzią arch. Andrzeja Pawlika mamy nadzieję, że polemika ta poruszy nasze „sprywatyzowane” środowisko. Być może zamiast zabiegać wyłącznie o swój lepszy, jednostkowy byt ockniemy się i zaktywizujemy do szukania rozwiązań, aby lepiej było nie tylko jednostce, ale by lepiej funkcjonowało całe nasze środowisko.

arch. Izabela Klimaszewska
Przewodnicząca Komisji Wydawniczej
Krajowej Rady Izby Architektów

Przeczytaj także:
> Deregulacja czyli politycy w imię centralizacji – str. 78
> Zaczęło się w Pyzdrach, czyli cechy samorządności... – str. 88

 


 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.