Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE
  |
|_02/2012  ZA

 

Architektura musi się sprzedawać


Z Mariuszem Filipem, architektem i właścicielem agencji reklamowej Fama rozmawia Bartosz Wokan


Z pewnością gdy reklamuje się mieszkaniówkę, która kosztuje
4-5 tys. zł za metr nie należy stawiać na parkingach bentleyów. Pokazywanie nierealnej bajki to złe podejście do reklamy inwestycji mieszkaniowych.

 

Architektura musi się sprzedawać

 

Zżyma się pan kiedy deweloperzy mówią o mieszkaniach „produkt”?
> Nie ma się co zżymać. Dla deweloperów to rzeczywiście jest produkt, który wytwarzają i sprzedają podobnie jak producenci innych dóbr potrzebnych ludziom. Oczywiście mieszkanie czy dom to rzeczy nieporównywalnie bardziej emocjonalne niż np. szczoteczka do zębów ale to wciąż produkty, które możemy kupić, wynająć, sprzedać, mieszkać w nich lub potraktować czysto inwestycyjnie.

Tworzenie reklam architektury mieszkaniowej to dzisiaj lekki kawałek chleba?
> Przede wszystkim, moja agencja nie zajmuje się reklamą architektury lecz reklamą inwestycji. Od początku wychodzę z założenia, że dobrej architektury nie trzeba reklamować. Poza tym reklama nie jest jedynym polem naszej działalności. Mówiąc bardziej precyzyjnie – zajmujemy się marketingiem nieruchomości, ale w tym marketingu zawiera się także reklama. Jej głównym zadaniem jest wsparcie sprzedaży danej inwestycji, ale rzeczywiście – o dobrym projekcie łatwiej mówić, pisać i wizualizować go.
Funkcjonalna, dobrze przemyślana architektura, do tego utrzymana w jednorodnym, ogólnie docenianym stylu, bez zbędnych atrakcji i udziwnień, które miałyby lukrować niedostatki systemowe, a do tego jeszcze harmonijnie wpisana w ciekawe otoczenie – taka architektura niemal sama się sprzedaje, ale ją też trzeba pokazać tym, którzy chcą kupić. Więc rzeczywiście, o dobrym projekcie łatwiej mówić, ale te słabsze są wyzwaniem, a my lubimy mierzyć się z trudnymi zadaniami. A zatem – nie zawsze jest to lekki kawałek chleba.

Jest Pan absolwentem wydziału architektury, ale dla deweloperów projektuje nie budynki, lecz strategie marketingowe. Jak się pan z nimi dogaduje?
> Rzeczywiście architekci i deweloperzy posługują się zupełnie innymi językami. Ale główna różnica jest w celach, które chcą osiągnąć jedni i drudzy. Deweloper przede wszystkim myśli o biznesie i opłacalności, interesuje go, ile zarobi i jak szybko. Nie mówię, że architekci w ogóle nie myślą o pieniądzach. Myślą. Jednak ich podejście jest też bardziej ideologiczne. Liczy się dla nich jakość, którą tworzą, możliwość zaistnienia w świadomości społecznej. I wiedzą, że jeżeli będą tworzyć lepsze projekty, to będą na nich lepiej zarabiać i rozwijać swoje pracownie. A zatem nawet nie cele deweloperów i architektów są różne, ale sposoby ich osiągnięcia. Architekci chcą zaprojektować możliwie najlepszą architekturę, stworzoną z najlepszych materiałów. Deweloperzy patrzą na zysk, stąd minimalizują koszty realizacji projektu. Sztuka polega na tym, aby znaleźć idealną równowagę między tymi podejściami.

Ale fakt, że jest Pan architektem, pomaga w rozmowach z tą „drugą stroną”?
> Tak, ponieważ z jednej strony rozumiem architektów a z drugiej – deweloperów. Ja jestem takim architektem trochę skażonym sprzedażą (śmiech). Powtarzam – moja praca polega na wsparciu sprzedaży inwestycji budowanych przez naszych klientów, ale wiem też jak ważnym elementem przy takiej sprzedaży jest projekt. A więc element pozostający w gestii architekta. Kiedy tylko mogę, powtarzam architektom – pamiętajcie, że to musi się opłacać, nie chodzi o to abyście stawiali sobie pomniki i zapominali dla kogo projektujecie. Deweloperom natomiast mówię – warto zainwestować w dobry projekt, ponieważ on się lepiej i szybciej sprzeda. A to jest już dla nich wartość.

Zatem porozumienie między tymi dwoma światami jest możliwe?
> Można znaleźć platformę porozumienia i trochę to staramy się robić w naszej agencji. Bardzo często przy jednej inwestycji współpracujemy i z inwestorem, i z odpowiedzialnym za projekt architektem. Poznajemy więc budynek od strony konstrukcji oraz otoczenia, konkurencji, oczekiwań klienta docelowego – czyli założeń marketingu i planów sprzedaży. Dopiero prezentując te dwa punkty widzenia, możemy skutecznie sprzedać produkt.

Czy ma Pan poczucie, że sprzedaje w tych kampaniach coś więcej niż tylko metry kwadratowe lokali („osławiony” PUM)?
> Deweloper chce jak najszybciej, najlepiej i najdrożej sprzedać. Ale musi sobie zdawać sprawę, że sprzedanie nieudanej inwestycji, wybudowanej według niedobrego projektu nie jest łatwe. To już nie te czasy, kiedy wszystko sprzedawało się na etapie dziury w ziemi. Dlatego odpowiadając na pytanie – oczywiście, że mam poczucie, że sprzedajemy więcej niż same metry, ponieważ zawsze musi być jakaś wartość dodana do inwestycji, która pozwoli nam ją lepiej sprzedać. To na jej wyodrębnianiu polega nasza robota.

Za każdym razem, kiedy przeglądam dodatki o nieruchomościach dołączane do codziennej prasy, natrafiam na takie oto nazwy inwestycji mieszkaniowych: Zielona Dolina, Akacjowe Wzgórza, Jesionowy Zakątek, Osiedle Owocowe. Skąd one się biorą? Czy ludzie naprawdę chcą mieszkać na Akacjowych Wzgórzach?
> Od razu powiem, że my nie nadajemy inwestycjom nazw z kapelusza. Zawsze pilnujemy, aby miały one jakieś odniesienie do rzeczywistości. Niedawno rozmawialiśmy z jednym klientem o nazwie dla dużego budynku biurowego. On chciał go nazwać Zielony Port. Odradzaliśmy mu ten krok. Całe trzy strony poświęciliśmy na wytłumaczenie, dlaczego nie powinien się tak nazywać. Przecież ta nazwa zupełnie nie wiązała się z inwestycją – bo co ma wspólnego port z biurem, pracą i miejscem gdzie będzie się ją dobrze wykonywać? W porcie można odpoczywać, a nie pracować. W naszej agencji staramy się, aby nazwy były sensowne i dobrze sprzedawały daną inwestycję.



Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_02/2012











Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free



 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.