Reklama  

 

 

 



       
|  RELACJE
ZA   |
|_01/2012  ZA

 

Debata: architekci vs. deweloperzy

PANELIŚCI: JERZY SZCZEPANIK-DZIKOWSKI, PAWEŁ KOBYLAŃSKI, ROMAN WIESZCZEK, PIOTR SZAROSZYK, MAREK CZURYŁO (MODERATOR), ŁUKASZ FERCHMIN, DAGMARA NICKEL, PAWEŁ BUGAJNY (Z MIKROFONEM) | Fotografia: Anna Gregorczyk/Fotoarchitektura

 


Sebastian Osowski


„Relacje pomiędzy wartością architektury a wartością nieruchomości” były tematem otwartej dyskusji architektów z deweloperami. Frekwencja dopisała, paneliści obu stron stanęli na wysokości zadania, szkoda jedynie że wśród gości na sali brakowało większej reprezentacji deweloperów.

 

Zainicjowana przez Izbę Architektów RP debata była publiczną próbą zdefiniowania aktualnych związków między jakością architektury a ekonomią nieruchomości, ale jednocześnie dyskusją o wspólnej odpowiedzialności za wkład działalności inwestycyjnej w kształtowanie środowiska życia człowieka.
Wśród panelistów znaleźli się architekci: Jerzy Szczepanik-Dzikowski, Paweł Kobylański i Piotr Szaroszyk, architekt-deweloper: Roman Wieszczek (do Poznania nie dotarł niestety drugi „łączący środowiska” architekt Mariusz Szlachcic), oraz deweloperzy: Dagmara Nickel, Łukasz Ferchmin i Paweł Bugajny. Rolę moderatora pełnił arch. Marek Czuryło.

Spotkanie odbywające się w drugim dniu poznańskich targów Budma 2012 otworzyła arch. Izabela Klimaszewska, reprezentująca Izbę Architektów RP (drugim współorganizatorem były MTP). Przedstawiła tezy nad którymi mieli pochylić się dyskutanci (patrz str. 32) i zachęciła do otwartej wymiany poglądów. Należy odnotować, że na debatę przybył także wiceminister Janusz Żbik i żywo włączył się do trwającej dyskusji.
Czy stoimy po dwóch stronach barykady? Czy decydować powinien tylko rynek i cena? Jaki wpływ na powstającą architekturę mają klienci końcowi, jaką inwestorzy a jaką regulacje prawne, w tym ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, plany miejscowe i procedura wydawania warunków zabudowy? – to tylko niektóre z licznych stawianych wzajemnie i dość gorąco dyskutowanych pytań.
Pierwszy głos należał do Jerzego Szczepanika-Dzikowskiego, który rozpoczął od zwrócenia uwagi, jak trudne jest poszukiwanie konsensusu między kulturą, a rynkiem. Podkreślał jednocześnie, że wszyscy jesteśmy twórcami kultury i ponosimy za nią wspólną odpowiedzialność w ramach procesu inwestycyjnego, ponieważ cokolwiek jest budowane, zawsze stanowi wartość kultury materialnej.

Postawił pytanie co oznaczają rządy „niewidzialnej ręki rynku” i odpowiedział prosto: kupujemy określone produkty, a inne nie – ponieważ wybieramy rzeczy dobre i akceptowalne, czyli najczęściej takie, do których jesteśmy (zostaliśmy) przyzwyczajeni. I zobrazował tę tezę przykładem studentów, którym postawiono zadanie zaprojektowania mieszkania o powierzchni 300 metrów. Pierwsza myśl brzmiała: kuchnia metrów 10, łazienka metrów 4, pokój dzienny 26, komunikacja 60. Pozostaje 200 metrów kwadratowych, to znaczy... 15 sypialni.
Zdaniem Jerzego Szczepanika-Dzikowskiego tak właśnie wygląda problem odpowiedzialności za to, co się buduje i co nas otacza. A tym samym odpowiedzialności za to, jak kształtuje się nasza mentalność. Środowisko, które budujemy, kształtuje bowiem zwrotnie nas samych, a skutki degradacji rozciągną się na wiele, wiele lat. I to właśnie nazwał odpowiedzialnością wspólną, którą ponoszą inwestor, deweloper i architekt. Ale również odbiorca, czyli ten, który owe dobra będzie nabywał, decydując o tym, co kupi.

W odpowiedzi Dagmara Nickel (deweloper) zaczęła prowokacyjnie: „Proszę Państwa, cena czyni cuda. Tak wygląda dzisiaj nasz rynek”. Przyznała że deweloperzy największe tempo sprzedaży notują w tych inwestycjach, które są najbardziej konkurencyjne cenowo, czyli najtańsze. I wydawałoby się, że cóż ma do tego architektura. A jednak – prowokacja posłużyła do uwypuklenia drugiej strony zagadnienia. O ile bowiem równanie: marna architektura + kiepska funkcjonalność + dobra lokalizacja + niska cena oznacza finansowy sukces dewelopera, a badania konsumenckie donoszą, że pierwszym kryterium wyboru mieszkania jest cena (45% ankietowanych, przy wyniku architektury: 6%), to jednak – jak podkreśliła Dagmara Nickel – „coś się w tym wszystkim nie zgadza.” I zaproponowała przejrzenie forów internetowych, na których internauci oceniający inwestycje są zaskakująco zgodni w ocenach – i tych dobrych, i tych złych. A zatem dobra architektura budzi dobre emocje i odwrotnie.

Istotnym dla deweloperów pytaniem jest oczywiście wynik wspomnianego równania, przy podstawieniu innych zmiennych, np. dobra architektura + dobra funkcjonalność + „przeciętna” lokalizacja + odpowiednia cena. I tutaj Dagmara Nickel przyznała że jej firma stara się tworzyć inwestycje mieszkaniowe, w których architektura będzie głównym elementem przewagi konkurencyjnej. W jednym z przykładów z ostatniego roku średnia cena transakcyjna pozwalała oszacować tę przewagę na poziomie 200-400 złotych na metrze kwadratowym wobec cen konkurencji. Podsumowała, że był to odczuwalny wpływ architektury i w taki wpływ wierzy jako deweloper.

Dalsza część artykułu: dostępna w wersji drukowanej Z:A oraz w pliku PDF Z:A_01/2012


 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.