Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE
ZA   |
|_06/2011  ZA

 

Należy iść do przodu i nie bać się

Elżbieta Koterba – od 1 stycznia 2011 roku zastępca prezydenta miasta Krakowa ds. rozwoju miasta, architekt i urbanista, absolwentka Politechniki Krakowskiej. Od 1980 roku związana z Biurem Rozwoju Krakowa SA, w którym przeszła wszystkie zawodowe szczeble i którym kierowała w latach 2001-2010. W 2008 roku otrzymała od Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie nagrodę „Krakowskiego Dukata” w kategorii menadżer firmy. Jest autorką i współautorką licznych planów zagospodarowania przestrzennego miast i gmin, np. Krakowa, Tarnowa, Zamościa. Jej prace zostały dwukrotnie wyróżnione ministerialnymi pierwszymi nagrodami za wybitne osiągnięcia twórcze w dziedzinie planowania przestrzennego. Jest autorką wielu projektów zespołów zabudowy mieszkalno-usługowej, obiektów użyteczności publicznej, centrów usług komercyjnych oraz obiektów sakralnych. Jest laureatką wielu nagród w konkursach architektonicznych w kraju i za granicą. Należy do: SARP, Izby Architektów RP (Okręg Małopolski), Izby Urbanistów (Okręg Południowy). W Krakowie powierzono odpowiedzialność za rozwój miasta fachowcowi. Prezydent Miasta zaufał arch. Elżbiecie Koterbie, powołując ją w styczniu 2011 roku na stanowisko swojego zastępcy do spraw rozwoju miasta. W wywiadzie udzielonym przez Panią Prezydent podczas Konwentu Przewodniczących Okręgowych Izb Architektów RP i Inżynierów Budownictwa w Krakowie pytamy o początki współpracy z Prezydentem i Radą Miasta, o problemy i dokonania. Jest to optymistyczna opowieść o tym, że konsekwencją, fachowością, szacunkiem, cierpliwością, a przede wszystkim zaufaniem można dla niełatwych decyzji zyskać szerokie poparcie, a przy okazji podnieść prestiż zawodu architekta. | Fot. Wiesław Majka UMK

 


Z Elżbietą Koterbą, Zastępcą Prezydenta Miasta Krakowa rozmawiają Urszula Szabłowska i Sebastian Osowski


W Krakowie powierzono odpowiedzialność za rozwój miasta fachowcowi. Prezydent Miasta zaufał arch. Elżbiecie Koterbie, powołując ją w styczniu 2011 roku na stanowisko swojego zastępcy do spraw rozwoju miasta. W wywiadzie udzielonym przez Panią Prezydent podczas Konwentu Przewodniczących Okręgowych Izb Architektów RP i Inżynierów Budownictwa w Krakowie pytamy o początki współpracy z Prezydentem i Radą Miasta, o problemy i dokonania. Jest to optymistyczna opowieść o tym, że konsekwencją, fachowością, szacunkiem, cierpliwością, a przede wszystkim zaufaniem można dla niełatwych decyzji zyskać szerokie poparcie, a przy okazji podnieść prestiż zawodu architekta.

 

SO: Pani Prezydent, jakie były początki Pani pracy nad rozwojem przestrzennym Krakowa?
> Prowadziłam firmę pod nazwą „Biuro Rozwoju Krakowa SA”, która zajmowała się projektowaniem architektonicznym i urbanistycznym. Przyznam, że moment, w którym zostałam powołana przez prof. Jacka Majchrowskiego, Prezydenta Miasta Krakowa, na stanowisko Zastępcy Prezydenta ds. Rozwoju Miasta był dla mnie zawodowo bardzo dobry. Firma znajdowała się w rozkwicie, dowiedzieliśmy się, że wygraliśmy konkurs realizacyjny na rozbudowę Akademii Górniczo-Hutniczej, opracowywaliśmy też inne ciekawe projekty i wszystko szło bardzo dobrze. Pomyślałam jednak, że przyszedł czas na zrobienie czegoś więcej aniżeli dbałość o własne sprawy i potraktowałam tę pracę jak misję. Znałam problemy z prowadzeniem procesu inwestycyjnego, miałam doświadczenie z zakresu planowania przestrzennego, uznałam więc, że ta praca będzie okazją dla polepszenia działania urzędu w zakresie obsługi inwestorów i mieszkańców oraz zadbania o ład przestrzenny. W Krakowie, tak jak w wielu innych miastach, mieliśmy duże problemy z uzyskiwaniem terminowo decyzji administracyjnych. Wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę ma termin określony ustawowo, w związku z tym urzędy go przestrzegają, żeby nie płacić kar. Natomiast decyzje o warunkach zabudowy były przeciągane, a architekci więcej czasu spędzali w urzędach aniżeli przy projektowaniu. Oceniam, że średnio 1/4 czasu to praca nad projektem, a reszta – czynności związane z uzyskaniem decyzji o warunkach zabudowy i zabiegi, żeby jej wydanie przyspieszyć. Pierwsze założenie jakie przyjęłam to ograniczenia konieczności wydawania decyzji o warunkach zabudowy poprzez zwiększenie ilości planów miejscowych. Staram się je realizować bardzo skutecznie i już w tym roku widoczne są konkretne efekty, a do 2014 roku zakładamy, że w 60 procentach obszaru miasta ład przestrzenny będzie chroniony przez plany miejscowe.

USZ: To znaczy, że Kraków ma Studium rozwoju i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Czy wymagało ono aktualizacji?
> Plany miejscowe skutecznie (jeśli nie są skarżone do sądu – a w konsekwencji często uchylane) chronią ład przestrzenny jeśli ich ustalenia są zgodne z potrzebami mieszkańców i nie naruszają ustaleń zawartych w Studium. Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę o zmianie obowiązującego Studium. Podstawą takiej decyzji była ocena jego aktualności, która wykazała potrzebę zmiany kierunków polityki przestrzennej określonej w tym dokumencie. Na przełomie 2007 i 2008 roku podjęto prace nad zmianą Studium.

SO: Ma Pani na myśli studium warszawskiego urbanisty?
> Tak, zespół pod kierunkiem prof. Jana Chmielewskiego wykonał uwarunkowania rozwoju miasta, które zostały pozytywnie ocenione, natomiast kierunki zagospodarowania, które zaproponował nie uzyskały pozytywnej opinii MKUA. W związku z tym praca nad kierunkami rozwoju zagospodarowania przestrzennego powierzona została nowemu zespołowi. Procedura opracowania Studium podobnie jak i planów miejscowych ma określone w ustawie etapy, między innymi konsultacje społeczne poprzez wyłożenie do publicznego wglądu. Naszym zdaniem ta ilość konsultacji jest jednak o wiele za mała. Partycypację społeczeństwa i konsultacje w obecnie opracowywanych przez nas planach znacząco rozszerzyliśmy. Już od chwili określenia granic planu do czasu jego uchwalenia mieszkańcy i radni uczestniczą w powstawaniu tego dokumentu.

USZ: Jak udaje się Pani zachęcić mieszkańców do uczestnictwa w tych konsultacjach?
> Nie muszę zachęcać (uśmiech). Wręcz odwrotnie, czasem jest nadmiar zainteresowania. Niedawno zorganizowaliśmy spotkanie w sprawie pewnego planu. Mieliśmy rozmawiać o bardzo wstępnym etapie prac planistycznych – o wnioskach złożonych do planu, a sala gimnastyczna w szkole, gdzie odbywało się to spotkanie, wypełniła się w całości. Plany, które opracowujemy nie obejmują dużego obszaru – od 30 do 100 ha, dlatego mieszkańcy, którzy identyfikują się z tym obszarem wykazują duże zainteresowanie. Chcą rozmawiać o przestrzeniach publicznych, jak one mają być zorganizowane, o układzie komunikacyjnym, czy lokalizowaniu usług publicznych. Cieszę się z tak dużego zaangażowania mieszkańców. To jest ważne, bo przecież plany tworzymy między innymi w celu podniesienia standardów zamieszkiwania w naszym mieście.

USZ: Model szerokiej partycypacji społeczeństwa w planowaniu miejscowym jest kultywowany na Zachodzie, szczególnie w krajach skandynawskich. Ludzie nie boją się zmian, bo uczestniczą w planowaniu swojego otoczenia od początku. Są zadowoleni, że ich otoczenie jest piękniejsze, i że sami się do tego przyczynili.
> Wiedzą też dlaczego wszystkich żądań nie można spełnić, wyjaśniane są uwarunkowania i przeszkody uniemożliwiające niektóre realizacje. To jest bardzo trudna i żmudna praca, ale pełni również rolę edukacyjną. Prowadziliśmy szkolenie dla nowych radnych, którzy zostali powołani do rady miasta i radnych dzielnicowych. Chcemy, żeby wiedzieli, jakie znaczenie mają ich decyzje, żeby te decyzje podejmowali świadomie – zdając sobie sprawę z zagrożeń i korzyści dla miasta.

USZ: Dokonała Pani ogromnej pracy.
> Rzeczywiście włożyliśmy w te działania mnóstwo energii, tym niemniej uważam, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Jako sukces na pewno uznaję działanie Centrum Obsługi Inwestora (COI). Nazwa Centrum funkcjonowała już wcześniej w strukturze organizacyjnej urzędu, ale działania tej jednostki były niezauważalne. Zadaniem Centrum Obsługi Inwestora jest pozyskiwanie inwestorów krajowych i zagranicznych, ich obsługa informacyjno-merytoryczna, monitorowanie na rzecz inwestorów przebiegu procesu inwestycyjnego, a więc działania od promocji oferty do realizacji inwestycji. Inwestor, który nie zna naszych procedur, dostaje opiekuna prowadzącego go przez kolejne procedury urzędowe. Mamy do dyspozycji nowoczesne narzędzia: mapę lokalizacji inwestycji, portal inwestora i miejski system informacji przestrzennej. Właśnie dzięki takiej obsłudze udaje nam się zachęcić do inwestowania w Krakowie poważne firmy. Nie muszę przypominać, że Kraków posiada ogromne zasoby intelektualne – 50 tysięcy absolwentów rocznie opuszcza wyższe uczelnie, jest więc czym gospodarować.

USZ: To zaleta miasta akademickiego. Kraków ma także Głównego Architekta Miasta. Jest nim prof. dr hab. inż. arch. Andrzej Wyżykowski.
> Może się to wydać dziwne, ale rola głównego architekta miasta Krakowa nie była taka prestiżowa i ważna jak powinna być. Przyznaję, że gdy przejrzałam zakres obowiązków i kompetencji uznałam, że należy to zmienić i przywrócić prestiż temu stanowisku. Nie zmieniliśmy architekta miasta. Ja bardzo cenię profesora Andrzeja Wyżykowskiego. Przeprowadziliśmy biuro Głównego Architekta Miasta na ul. Bracką i dostał do ręki takie narzędzie jak Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, której został szefem. Ma teraz większą możliwość decydowania, ponadto opiniuje trudne decyzje o warunkach zabudowy dobierając sobie zespół architektów i specjalistów, organizuje konkursy architektoniczne dla najważniejszych inwestycji w mieście.

USZ: Jaki procent powierzchni Krakowa pokrywają plany miejscowe?
> W tej chwili mamy 37 procent obszaru miasta chronionego przez plany miejscowe.

USZ: Sporo. Nie boi się pani skutków finansowych? Wuzetki są bezpieczniejsze dla budżetu...
> Decyzje o warunkach zabudowy również wywołują skutki finansowe, jeśli na ich podstawie są realizowane inwestycje. Bardzo często są to duże zespoły mieszkaniowe lub usługowe, których realizacja wymaga uzbrojenia terenu i właściwej obsługi komunikacyjnej. Warunki zabudowy nie muszą być zgodne ze Studium, odwrotnie aniżeli miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, które nie mogą naruszać jego ustaleń. Zatem plany miejscowe realizują politykę przestrzenną gminy, która została określona w Studium. Decyzje o warunkach zabudowy mogą chwilowo wydawać się bezpieczne w kontekście skutków finansowych dla gmin, ale w dłuższej perspektywie tylko polityka przestrzenna prowadzona za pomocą takiego instrumentu, jakim jest plan zapewni zrównoważony rozwój miastu. Realizując plany nie będziemy w przyszłości zaskoczeni np. kosztami społecznymi – spowodowanymi brakiem usług i przestrzeni publicznych – generowanymi przez decyzje o warunkach zabudowy. Plany są narzędziem systemowym w polityce rozwoju miasta, a decyzje „wz” – tylko i wyłącznie niedoskonałą prowizorką.

USZ: Uważam że robi Pani potężną robotę. Ale wuzetki także musicie wydawać?
> Gdy zaczęłam pracę w Urzędzie Miasta, to w Wydziale Architektury było bardzo dużo zaległych wniosków o warunki zabudowy. Zrobiliśmy tam reorganizację działań urzędników. Dzisiaj, po roku pracy, zaległości są zlikwidowane. Te, które zostały nie są zależne od pracy urzędu (np.: brakuje stron postępowania co skutkuje zawieszeniem postępowania – przyp. red.). Natomiast decyzje proste, które nie wymagają decyzji środowiskowych, wydajemy w ciągu 3-4 miesięcy. W Krakowie wpływa 300 wniosków miesięcznie o wydanie decyzji o warunkach zabudowy.

USZ: Bardzo sprawnie pracujecie.
> Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że „urzędnik tylko utrudnia”. Obowiązujące przepisy prawa są bardzo niestabilne, sama ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym od czerwca do końca 2010 roku miała 6 zmian. Orzecznictwa sądu w bardzo podobnych sprawach są często rozbieżne. To powoduje, że urzędnicy są ostrożni w podejmowaniu decyzji, a już na pewno nie chcą ryzykować, gdyż w razie pomyłki grozi im odpowiedzialność finansowa. Każda decyzja, która nie zadawala w pełni inwestora jest przez niego zaskarżana, a urzędnik musi działać zgodnie z prawem i w ramach prawa. Należy mu dodać odwagi, stwarzając właściwe warunki pracy: zapewnić możliwość ubezpieczenia i opiekę prawną, bo w pracy należy iść do przodu i nie bać się.

USZ: Urzędnicy boją się z wielu względów np. mają niejasne prerogatywy i niejasne wytyczne jaka jest polityka przestrzenna miasta. Tak już jest, że jeżeli inwestor chce za dużo, to musi dostać ograniczenie. Ład przestrzenny jest dobrem wspólnym, niektórzy tego nie rozumieją, uważając że prawo własności jest święte. I nawet dobro wspólne musi przed nim ustąpić.
> Oczywiście o wiele łatwiej jest organizować przestrzeń w mieście, gdzie gmina dysponuje majątkiem w postaci gruntów. W Krakowie własność jest mocno rozproszona i w dużej części należy do sektora prywatnego. Ale to wcale nie znaczy, że właściciele nie rozumieją wynikających z tego powodu ograniczeń. Wszystko pozostaje kwestią kompromisu i chęci jego poszukania przez obydwie strony, miasta i prywatnego właściciela. Dopiero świadome uczestnictwo sektora prywatnego w kształtowaniu przestrzeni może przynieść właściwy rozwój dla Krakowa.

SO: Ciekawą koncepcję na taką współpracę ma Wrocław, proponując w przetargach ofertowych na sprzedaż miejskich nieruchomości gruntowych, możliwość bilansowania ceny jakością architektury, przedstawianej przez inwestora w ofercie. Swego czasu opisał ten pomysł na łamach Z:A Piotr Fokczyński, dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa UM Wrocław (Z:A_06/2009, str. 48 – przyp. red.).
> My organizujemy konkursy architektoniczne, które stanowią podstawę do zapisów ustaleń w planie. Dopiero po uchwaleniu planu ogłaszamy przetarg ofertowy.

SO: Dyrektor Fokczyński podkreślał wówczas, że za każdym razem jest to bardzo trudna decyzja i prezydent szczegółowo rozważa sytuację. Niemniej – zdarzyło się, że miasto sprzedało nieruchomość dając więcej punktów ofercie o niższej cenie. Akcentował także, że nie jest to idealna metoda i nie zastąpi konkursu architektonicznego, ale i tych wrocławski UM organizuje coraz więcej – kilka, kilkanaście rocznie.
> W Krakowie także się to dzieje. Architekt miasta zorganizował w 2011 cztery konkursy, które są już po rozstrzygnięciu, a kilka kolejnych jest w przygotowaniu. Do tego mamy Prezydenta, który rozumie, że wysoka jakość architektury to dobro wspólne i dlatego umożliwia nam takie działania i je akceptuje.

USZ: A jak się współpracuje z radnymi?
> Tym się także muszę pochwalić. Współpraca jest dobra. Obecni radni miasta w Krakowie są na wysokim poziomie merytorycznym. Rozumieją, że plany są efektem wspólnej pracy, uzgodnień i konsultacji. Przedstawiane do uchwalenia mają najlepsze zapisy osiągnięte w drodze ustaleń i konsultacji, dlatego są sprawnie uchwalane zdecydowaną większością głosów, a często – jednogłośnie. Radni mieli stosowne szkolenia dotyczące planowania. Zrobiło je Biuro Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Krakowa, okazały się bardzo pomocne w zrozumieniu tematu. Powiem więcej, mamy takich Radnych, którzy byli inicjatorami pomysłu na ogłoszenie międzynarodowego konkursu na otoczenie Nowej Huty. Głównym celem konkursu jest wskazanie programu rewitalizacji dla tego dużego fragmentu miasta, ale nie tylko poprzez rozwój architektoniczno-urbanistyczny, ale również gospodarczy. Chcemy wiedzieć jakie rodzaje działalności gospodarczej będą mogły być prowadzone w tym miejscu, żeby uaktywnić ten rejon, żeby nie było odpływu młodych ludzi, kadry kreatywnej z Nowej Huty. Na konkurs – mimo kryzysu – dostaliśmy zagwarantowaną przez Prezydenta pulę pieniędzy w budżecie miasta. Prezydent wie, że to jest ważne dla rozwoju gospodarczego. Przyznam, że jeżeli ma się wsparcie – a ja takie wsparcie odczuwam od Rady Miasta, od Izby Architektów, od SARP – to praca jest efektywna. Doskonale sobie zdaję sprawę, że jedna osoba nie podołałaby temu ogromnemu zakresowi prac. Wszelkich podpowiedzi trzeba słuchać. Słucham tego, co Izba Architektów „mówi do mnie”. Architekci wskazują gdzie jest źle i co można ulepszyć w procedurach. Ta współpraca jest bardzo dobra i owocna, daje efekty, bo jedna osoba nie jest w stanie nic zrobić. Musi mieć wokół siebie ludzi, którzy będą chętnie, życzliwie i fachowo współpracować.

 

Elżbieta Koterba i Urszula Szabłowska podczas
krakowskiego konwentu | Fot. S. Osowski


 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.