OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
 
Portal_Z:A
 
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Pobierz Z:A_free
| ARCH_I_KULTURA ZA  |
|_06/2011  ZA

 

 

Jak nas widzą, tak nas...
/// Anna Rumińska /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> e-Newsletter Z:A

Właśnie wróciłam z cudownego zagranicznego projektu nt. antropologii krajobrazu i oto podsunięto mi zaproszenie redaktora naczelnego do próby zaktualizowania definicji „zawodu architekta”. Temat niełatwy, a bardzo ważny, szczególnie dla mnie, skupiającej swoją uwagę na edukacji oraz humanistycznym i pro-społecznym wymiarze idei, pracy, filozofii i zawodu Architekta.
       
Jak nas widzą, tak nas...
       
       

To może wydawać się oczywiste, że sami dla siebie niekoniecznie potrzebujemy takiej definicji. Wiemy kim jesteśmy. Jednak na ile potrafimy o tym jasno i czytelnie opowiedzieć? Z uwagą przeczytałam więc wpisy umieszczone na Wikipedii, czyli ogólnodostępnej i popularnej encykopedii internetowej (architekt, Izba Architektów RP, Zawód:Architekt). Inicjatywę redakcji oceniam pozytywnie i chętnie się przyłączę. Zacznę od skromnych, acz ważnych moim zdaniem refleksji. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest jednak istotny, a cała rzecz fundamentalna, musi więc zająć nieco miejsca i czasu.

...na poziomie Wikipedii
W haśle „architekt” nie było, i nadal nie ma, ani słowa o humanistycznym wymiarze zawodu architekta. Wielka szkoda. Deklaruję pomoc w uzupełnieniu tego wpisu, ponieważ w XXI w. ten walor jest szczególnie ważny i podkreślany na najważniejszych uczelniach i w najważniejszych pracowniach projektowych. To właśnie ten aspekt ludzkiego wymiaru naszego zawodu jest wciąż pomijany w mediach, w ocenie kultury (w jej wąskim rozumieniu, choćby Kongresu Kultury z 2009 r. [1]), oraz – przede wszystkim – w edukacji. Innymi słowy: architekt, to wciąż „tylko” technik lub artysta, ale nie humanista. Nie trzeba nam wzajemnie przypominać podstaw idei naszego zawodu, lecz trzeba do nich wrócić i je publicznie, zrozumiale opisać. To trudne, wierzmy jednak, że wspólnie nam się to uda. Z przedszkolakami już zaczęłam nad tym pracować, co opisałam w Z:A_06/2010 [2].

W haśle „Zawód:Architekt” opisującym magazyn Z:A również zabrakło choćby wzmianki nt. owej perspektywy humanistycznej, wiemy jednak, że mieści się ona w dziale „arch_i_kultura”. Dla przykładu – właśnie w tej części zawierają się między innymi moje teksty (o ujęciu humanistycznym).

W moim przekonaniu sygnalizowanie, że architekt to także (albo przede wszystkim...?) humanista (ale i artysta, technik, negocjator), jest szczególnie konieczne i ważne. Po prostu powinien pojawiać się wyraz „humanista”, nie tylko „urbanista”, „ruralista”, „artysta”, czy wreszcie „kultura”. Dlaczego? Choćby dlatego, że już w szkołach podstawowych i średnich, z którymi stale współpracuję, edukację przestrzenną (w tym architektoniczną) automatycznie lokuje się w przedmiotach takich jak technika, mimo tego, że podstawa programowa dla szkół lokuje zagadnienia architektoniczne i przestrzenne w kilku przedmiotach (temat mam przestudiowany, prezentowałam go m.in. na konferencji w Instytucie Pedagogiki UWr we Wrocławiu).

...na poziomie szkoły
Każdy przedmiot mówi o przestrzeni i architekturze, choćby pośrednio. Jednak programy nauczania tworzone przez nauczycielki (głównie kobiety) są pozbawione niestety tej kompleksowości, holizmu. W efekcie – o architekturze i o studiach architektonicznych myślą tylko ci uczniowie, którzy lubią matematykę, a wiemy wszak, że nie tylko o to chodzi w tym zawodzie. Gimnazjaliści i licealiści, z którymi pracuję, jak to się mówi „gubią szczęki”, gdy dowiadują się, jak wiele humanizmu i humanistyki jest w pracy architekta. A przynajmniej – jak wiele powinno go być (polecam projekt: Równać szanse [3]).

Oni sami, 13-19-latki, reprezentują swoim myśleniem wybitnie humanistyczne podejście do przestrzeni, co jest arcy-cenne i szkoda byłoby gdyby utracili to podejście w dorosłym życiu, w mediach piszących o architekturze, w edukacji pozazawodowej, ale i na studiach architektonicznych – tylko dlatego, że nauczyciele i w tym wypadku również Wikipedia (z której uczniowie i studenci nagminnie korzystają) lokują temat „architektura” w przedmiocie lub branży technika.

Moje żmudne tłumaczenia, że z architekturą i przestrzenią wiąże się każdy przedmiot, przynoszą jednak „lokalnie” dobre efekty [4]. Korzystnie byłoby im nadać szerszy wymiar. Świetnym architektem jest wszak humanista, więc promujmy to myślenie, o ile redakcja Z:A, Komisja Wydawnicza IARP, a wreszcie także Koleżanki i Koledzy – Czytelnicy Z:A się z tym zgadzają. Mimo tego przykładu jakże archaicznego podziału nauk, osobiście zawsze staram się go dekonstruować i wyjaśniać jego niewłaściwość w pracy i edukacji (podział ten został stworzony przede wszystkim do klasyfikacji nauk i nazewnictwa placówek akademickich).

...na poziomie kultury
Pamiętajmy, że dla szerokiego odbiorcy (a takim jest użytkownik Wikipedii), pojęcie kultura, to rozumienie wąskie, czyli kilka głównych branż (muzyka, literatura, taniec, kino, teatr itd.), wśród których architektura w zasadzie nie istnieje (poza sporadycznymi przypadkami).

Niestety ostatni Kongres Kultury Polskiej utrwalił to rozumienie. Zabrakło szerokiej, rzetelnej diagnozy dotychczasowego dorobku architektonicznego Polski, a także prognozy na przyszłość, z naciskiem na współczesność i na obecność polskich architektów poza terytorium Polski. W tym również młodych emigrantów – tych których częściowo zdiagnozowałam w książce „Młoda Emigracja Architektoniczna – MEA Odjechani [5]. Zabrakło weryfikacji określenia „architektura polska” i „polski architekt”.

Dowodzi tego również prasa codzienna, np. dodatek do Gazety Wyborczej „Co jest Grane”, w którym praktycznie nie istnieją wydarzenia architektoniczne np. tworzenie (=projektowanie) lub powstawanie (=budowanie) nowego obiektu (=dzieła).

Powstanie koncepcji nowego budynku lub osiedla nie jest wydarzeniem kulturalnym, a moim zdaniem powinno być i celebrowane, i promowane, i ogłaszane – niezależnie od wartości samej architektury, bo tę zdiagnozowaliby (i tak jednostronnie) ludzie obecni na wydarzeniu.

...na poziomie wydarzenia
My architekci, pędzimy wciąż z projektowaniem i pozyskiwaniem zleceń, a moment, gdy powstaje koncepcja architektury, jej idea, filozofia – jakże ważny dla naszej pracy i przede wszystkim dla ludzi wokół – jest w zasadzie tylko etapem inwestycji, a nie uroczystością okraszoną rytuałem. Wielka szkoda, prawda...?

Czy mamy szanse wprowadzenia w całej Polsce, dzięki pracy redakcji Z:A, chętnych w ramach IARP i mojej osobistej, nowych tradycji? Albo raczej... powrotu do tradycji dawnych, gdy często bywało, że zaakceptowanie koncepcji budowli przez Inwestora było nie tylko wydarzeniem wewnętrznym (kieliszki, koreczki i do domu), ale publicznym. Było okazją do grania i słuchania muzyki, spotkań w kuluarach, rozmów, ocen, kłótni – do kontaktów...

W efekcie wciąż znikome jest postrzeganie architektury jako części kultury w wąskim rozumieniu. Wydarzenie architektoniczne to nie wydarzenie kulturalne, a jedynie kulturowe. Powinniśmy to zmieniać, i można to robić, byle wspólnie i konsekwentnie.

Kultura to obecnie tylko wspomniane wyżej branże, a architektura traktowana jest najczęściej jako technika, ewentualnie sztuka (nie tak często), czasem infrastruktura lub technologia. A przecież architektura to również humanistyka... To kultura w wąskim i w szerokim rozumieniu.

...na poziomie wizerunku
Informacja prasowa o wydarzeniach architektonicznych np. we Wrocławiu ogranicza się do informacji o Pecha Kucha, gdzie w ciągu 6 minut pracownia ma przedstawić swoją ideę pracy lub projektowania. Swoisty fast-food pracy architekta, jakże lubiany przez młodzież i młode pracownie (na szczęście nie wszystkie). Potem razem idą na piwo i narzekają, że mało zarabiają, że tego zawodu nikt nie szanuje. Jakże ma szanować, skoro z zawodem architekta nie kojarzy się celebracja i rytuał, a raczej pieniądz, materia, zysk, konflikty, utrudnienia w ruchu?

Inny przykład to nieco dłuższy maraton projektowy, czyli Akcja Kreacja rozgrywana np. w Muzeum Architektury czy podczas targów budowlanych. Ogląda ją wielu laików konotując w ten sposób styl pracy architekta: „architekt w 10 godzin zaprojektuje ci budynek”. Efekt wizerunkowy: 10 x 20 = 200 zł – tak laicy szacują koszt koncepcji. Szok, prawda? Takie są pozazawodowe skutki promocji zawodu architekta, jako działania szybkiego, na pokaz. Wystarczy potem posłuchać „zwykłych ludzi” wychodzących z takiej prezentacji. W większości nie znają zupełnie specyfiki pracy architekta, więc wnioskują: „fajna fucha – w 10 godzin strzelić projekt i zgarnąć pieniądze za koncepcję. Skoro tak szybko, to dlaczego żądają tak dużo?”.

Cóż z tego, że w tym samym czasie usiłujemy przekonywać inwestorów, że projektowanie trwa długo, wymaga spokoju, czasu i jednocześnie powinno być wyżej cenione.

Rzecz jasna, to skrajne opinie o zawodzie architekta, lecz nie powinniśmy ich ignorować, a tym bardziej nie powinniśmy ich podsycać. Jestem przekonana, że oprócz takich popowych i ludycznych (w sensie czasu trwania) wydarzeń, warto pokazać celebrację zawodu i podkreślać, że to nie jest takie „hop-siup” zaprojektować dobrą, wartościową architekturę. A co to znaczy „dobra architektura”? To już szerszy temat, nie będę nawet zaczynać...

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.

 


Artykuły polecane przez autorkę:
1_ www.issuu.com/emsa.relacje/docs/referat8_ruminska_ud_korekta
2_Z:A_06/2010, Jak uczyć nie-architektów o przestrzeni?
3_www.sites.google.com/site/rownacszanseemsasobotka
4_www.issuu.com/emsa.relacje/docs/pedagogika_ruminska_anedukacja_ vs_edukacja
5_www.issuu.com/emsa.relacje/docs/mea_odjechani
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_06/2011





Nakład_numeru_wyczerpany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.