Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE
ZA   |
|_05/2011  ZA

 

Sąd rychliwy, ale... niesprawiedliwy

 

 


arch. Paweł Wład. Kowalski


A gdyby rozliczenia pracy sędziów w konkursach architektonicznych dokonać również w ramach Izby przez ustanowienie reguł i ram ich odpowiedzialności? Krokiem w tym kierunku mogłoby być powołanie w samorządzie sekcji konkursów i krytyki architektonicznej oraz sekcji obejmującej architektów urzędników.

Konkursy architektoniczne ogłasza się w celu wyboru najlepszego projektu spośród wachlarza możliwych rozwiązań. Trzeba więc precyzyjnie zdefiniować problem, kryteria wyboru najlepszej pracy i wybrać sędziów, którzy tego dokonają. Tworzy się regulamin konkursu, który zawiera wymagania dla uczestników. Organizatorem może być gospodarz terenu, inwestor lub ktokolwiek inny pracujący na jego zlecenie, na przykład SARP. W praktyce organizator lub jego pełnomocnik powołuje sąd konkursowy, który zobowiązuje się do tego, że konkurs przeprowadzi, ale żadna umowa nie precyzuje jego odpowiedzialności za wybór. Ani za wartości architektoniczno-emocjonalne, ani za skutki budowlano-inwestycyjne, związane z realizacją wybranego projektu. Jest to związane z nazbyt swobodnym podejściem jurorów do sędziowania i niechęcią do stosowania jasnych reguł. Czy dopiero błędny werdykt, za który inwestor wyegzekwuje pokrycie swoich strat doprowadzając organizatora do bankructwa, spowoduje, że konkursy będą lepiej organizowane i rozstrzygane?

Obraz niesprawiedliwości
Konkursów architektonicznych przeprowadza się coraz więcej i obawiam się, że coraz gorzej. Nie chodzi mi o niekompetencje zawodowe, rozgrywki personalne czy różnorodne wpadki z tym związane, ale o to, że trzeba opracować nowe regulaminy zawierające ścisłe przepisy prawne i zakres odpowiedzialności stron biorących udział w konkursie. Ich obraz jest różny, od wielu „udanie” przeprowadzonych, po licznie obsadzone i powierzchownie, a czasem wręcz skandalicznie, rozstrzygnięte. To zbyt poważna sprawa by mniej lub bardziej decydował tu zbieg okoliczności. Wszystkie powinny być dobrze zorganizowane, uczciwie przeprowadzone, zakończone wyborem najlepszego projektu spełniającego określone wymagania.

Zadanie projektowe jest zazwyczaj dokładnie opisane, kryteria wyboru i oceny projektów niestety już nie. Skład sędziów – architektów jest najczęściej przypadkowy. W dodatku większość sądu konkursowego stanowią osoby bez architektonicznego wykształcenia, ale pełniący funkcje urzędnicze lub inwestorskie. Sąd nie obraduje, tylko głosuje nad kolejnością prac. Rzadko ustala się jasne kryteria wyboru. Zastępuje je liczenie karteczek, które są przyklejane na planszach podczas indywidualnego oglądania projektów przez sędziów. Odpadają te prace, które nie zainteresowały nikogo.

Opisów nikt nie czyta, może tylko sędzia referent gdy zdąży sprawdzić czy prace spełniają regulamin i potem jako ściągę przy pisaniu uzasadnień werdyktu. Referent pełni kluczową rolę dla sądu, ale i tak jego ustalenia są najczęściej ignorowane. Sędziowie zwykle nie znają prawa związanego z konkursami, a nawet regulaminu konkursu, który rozstrzygają.Nie czytają jego załączników merytorycznych, opinii i różnych analiz tematu. Jeśli jakaś praca wzbudzi zainteresowanie, to ustalenie, czy spełnia jego wymagania, staje się nieważne. Nie-architekci tego nie wychwycą, a profesjonaliści usprawiedliwią wybór ogólnikami o wartościach architektonicznych.

Powierzchowne oceny
Sędziowie zwykle nie dyskutują na tematy merytoryczne podczas oceny prac, bo wtedy trzeba ujawnić poglądy i umieć je uzasadnić. Wykręcają się brakiem czasu, traktując zadanie jak fuchę i adekwatnie do niskiego wynagrodzenia, jakie za nią dostają. Nie dostrzegają, że uczestnicy włożyli w prace dużo wysiłku i odpowiedni należałoby włożyć by je właściwie ocenić. Zamiast analiz i głębokiego wejścia w temat, przykłada się wzory uznane już jako obowiązujący styl z najnowszych publikacji. Zwykle sędziowie ich nie znają z autopsji, jedynie z fotografii lub wizualizacji. Nowatorskie rozwiązania konkursowe mają małe szanse na zwycięstwo. W efekcie działania wielu czynników, jury wybiera projekt, który często, tak naprawdę, nie spełnia wymagań inwestora. Jest oderwany od rzeczywistości. Potem musi być przerobiony, co podważa sens konkursu i jest złamaniem prawa, bo zwycięski projekt należy realizować bez zmian. Wtedy cały ciężar odpowiedzialności spada na laureatów, a przecież, za wybór, wobec inwestora powinien odpowiadać wyłącznie sąd.

Odbywająca się dyskusja pokonkursowa służy głównie jako wentyl bezpieczeństwa dla organizatora by słuszne racje skrzywdzonych zrównoważyć zachwytami nad nagrodą. Zdarza się, że konkurs przeradza się w mętny proceder opakowany aurą tajemnych zaklęć o twórczości architektonicznej, do którego dostępu bronią zarówno łamiący prawo sędziowie, jak i łamiący regulaminy uczestnicy.

Konkurs to umowa
Konkurs jest rodzajem umowy między organizatorem a konkurującymi, że ich wysiłek będzie odpowiednio rozliczony. Jednak większą odpowiedzialność ma organizator wobec inwestora, któremu obiecuje wybrać najlepsze rozwiązanie architektoniczne dla jego inwestycji. Zawiera z nim umowę cywilno-prawną. Gdy konkurujący złamie regulamin, sam naraża się na straty, ale z drugiej strony – gdy zrobi to organizator lub sąd konkursowy, uczestnicy konkursu mogą żądać słusznego zadośćuczynienia. Inwestor zlecając przeprowadzenie konkursu oczekuje odpowiedzialności za wynik, zwłaszcza od sędziów, którzy podejmują w nim najważniejsze decyzje. Tymczasem sędziowie umywają ręce, mają casus niezależności, który zamieniają w brak odpowiedzialności. Coraz częściej werdykty trafiają do sądów powszechnych, a nawet są już przedmiotem postępowań prokuratorskich. Tracą wszyscy, zwłaszcza jakość architektury, traci oczywiście inwestor, który nie dostaje najlepszego projektu, traci nasze środowisko, które szkodzi samemu sobie. Jak do tej pory skarżącymi są uczestnicy, ale kiedy pierwszy inwestor pozwie organizatora za błędny werdykt, sumy odszkodowawcze mogą sięgać wartości nieudanej realizacji.

Co zrobić aby konkursy organizowano i rozstrzygano uczciwie, by wyłaniano najlepszy projekt, nie łamano regulaminów i nie było podejrzeń o kumoterstwo?

Statut Izby
Izba ma statutowo chronić architekturę jako dobro publiczne poprzez zapewnienie właściwego wykonywania zawodu przez swoich członków w zakresie określonym w ustawie Prawo budowlane. Nakłada ono odpowiedzialność za sprawowanie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie i wykonywanie ich zgodnie z przepisami i zasadami wiedzy technicznej. Nakłada także odpowiedzialność za należytą staranność w wykonywaniu tej pracy, jej właściwą organizację, bezpieczeństwo i jakość.

To są cytaty z ustawy i statutu. Członków izby przepisy te obowiązują wprost, więc automatycznie obejmują również przy konkursach architektonicznych i przy pracy w urzędach. Można przyjąć, że Izba powinna odpowiadać za zapewnienie właściwego wykonywania zawodu architekta jako sędziego konkursowego i urzędnika, skoro – by sprawować te funkcje – muszą być członkami Izby.

A gdyby tak stosować... dyby
Izba, swoich członków architektów urzędników, za karygodne decyzje zwolnić z pracy nie może, ale mogłaby zakazać wykonywania zawodu na jakiś czas za naruszenia odpowiedzialności zawodowej ujętej w prawie budowlanym. Wtedy nie mogliby piastować urzędniczych funkcji. Byłaby to bodaj jedyna droga by środowisko architektoniczne wpływało na tych, którzy prowadzą szkodliwą działalność niszczenia architektury i obniżania rangi zawodu w oczach społeczeństwa. Jest to droga rozliczania ich za bezzasadne odrzucanie projektów, przewlekanie, blokowanie procedury, wskazywanie rzekomych błędów w projekcie, niewłaściwej ich oceny, ochrony rynku dla protegowanych. Inwestorzy uważają, że architekci zrobili zły projekt gdyż urząd nie chce wydać pozwolenia na budowę. Dla nich dobry architekt to ten, który ma tam układy. Pora przywrócić właściwe relacje i odpowiedzialność zawodową urzędujących architektów wobec środowiska. Może rozwiązaniem jest standard pracy członka izby pracującego jako urzędnik, którego będą obowiązywać określone reguły, a gdy je rażąco złamie, zostaje poddany postępowaniu w tej sprawie?

Rozliczenia pracy sędziów w konkursach architektonicznych można również dokonać w ramach Izby przez ustanowienie reguł i ram ich odpowiedzialności. Krokiem w tym kierunku może być powołanie w ramach Izby sekcji konkursów i krytyki architektonicznej oraz sekcji obejmującej architektów urzędników.

Sprawiedliwość musi być... po naszej stronie
Konkursy i krytyka architektoniczna są ściśle związane i obie te dziedziny przeżywają kryzys. Krytyka w Polsce właściwie nie istnieje, konkursy są za często źle rozstrzygane. Warto poszukać odpowiedzi na pytanie jak konkretnie ma przejawiać się dobro publiczne w architekturze, które jest statutowym celem działania Izby. Postępowanie urzędnika w ramach procedur administracyjnych nie wyklucza zasad działania w ramach reguł odpowiedzialności zawodowej izby.

Członkami sekcji konkursów i krytyki mogą być koleżanki i koledzy tworzący w Izbie grono sędziów rekomendowanych, np. przez SARP (ale nie tylko), do pracy przy konkursach. Powinny być ustalone stawki pozwalające pracy sędziego poświecić odpowiednią ilość czasu i wysiłku. Sekcja ta rozpatrywałaby skargi konkurujących i inwestorów, organizowała dyskusje o architekturze, o prezentacji projektów, o kryteriach ich oceny. Organizowała szkolenia z zakresu organizacji i rozstrzygania konkursów.

Nowe zasady
Pierwszym tematem, nad którym Izba mogłaby się zastanowić i wdrożyć byłaby zasada, że konkursy architektoniczne rozstrzygają wyłącznie sędziowie mający wykształcenie architektoniczne, w tym połowa musi należeć do Samorządu Zawodowego architektów. Konkursy muzyczne sędziują ludzie znający nuty, tymczasem przy architektonicznych większość składu sądu, w myśl obowiązujących przepisów, może nie czytać rysunków projektu, a przecież inwestor mógłby powołać swoich architektonicznie wykształconych pełnomocników.

Drugi temat może dotyczyć regulaminu konkursu, w którym warunki dzieli się na dwa rodzaje:
pierwszy – jednoznaczne i precyzyjne warunki, parametry jakie bezwzględnie musi spełniać praca,
i drugi: sferę swobody twórczej pozostawioną konkurującym.

Parametry te powinny dotyczyć wymagań inwestora i precyzyjnej formy prezentacji projektu, która służy do porównywania prac i jednoznacznego uchwycenia różnic w rozwiązaniach. Nieprzekraczalne parametry sprawdza sędzia referent i eliminuje z konkursu prace nie spełniające regulaminu. Przejmuje za to konkretną odpowiedzialność, a odrzucone prace chowa do archiwum. Spośród pozostawionych w konkursie prac, najlepszy projekt wybierają pozostali sędziowie. Sędzia referent przedstawia im ideowe założenia każdej z nich na podstawie tego, na co jej autor sam zwraca uwagę w opisie. Trzecim tematem jest więc wdrożenie regulaminu i procedury pracy sędziów, a zwłaszcza szczególnej, kluczowej roli sędziego referenta.

Do tej pory SARP wybiera sędziów spośród swego grona, a potem ich pracy praktycznie nie można rozliczać. Niepisane reguły, oparte na źle pojmowanej niezawisłości, wykluczały ich krytykę, przyjmowaną odruchowo jako wyraz frustracji za porażkę w konkursie. Pora kwestie te postawić na nowo, wypracować organizacyjne zasady rzetelnej i odpowiedzialnej ich pracy w ramach izby. Może przy okazji dźwigniemy do góry jakość krytyki architektonicznej, stworzymy dla niej zorganizowane forum wymiany poglądów, których istnienie jest podstawą dla kryteriów oceny prac konkursowych.

 

 

 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.