Reklama  

 

 

 



       
|  DOŚWIADCZENIA
ZA   |
|_05/2011  ZA

 

Architekt w wadze ciężko przemysłowej

TECHNOPOLIS – CENTRUM EDUKACYJNO-TECHNOLOGICZNE POLITECHNIKI WROCŁAWSKIEJ, WROCŁAW, UL. DŁUGA – W BUDOWIE | Fot. Archiwum PKI Predom

 


Z architektem Michałem Dąbrowskim, wiceprezesem PKI Predom, rozmawia Sebastian Osowski


Ile jest dziś architektury w obiektach przemysłowych? O specyfice ciężkiego projektowania, inżynierskiej roli architekta, dziurze w kuźni kadr, zagranicznych inwestorach i kontrolowaniu budżetu jako najważniejszego parametru w projektowaniu inwestycji – mówi architekt, zasiadający w zarządzie spółki konsultingowo-inżynierskiej.

Jesteście firmą ze słowami konsultingowo-inżynierska w nazwie, ale też z własnym zespołem architektów i architektem w zarządzie. PKI Predom projektuje wiele inwestycji przemysłowych, często ciężkich, technologicznych – hartowni, galwanizerni, obiektów energetycznych, całych kompleksów przemysłowych. Porozmawiajmy o specyfice tej pracy. O tym co może zrobić architekt dla przemysłu...
> Zacznijmy od tego, że rozmawiamy o przemyśle w trudnych czasach. Projektowanie przemysłowe w ostatnich latach bardzo mocno „przystopowało”– to bezpośredni efekt kryzysu światowego. Ale trzeba też powiedzieć, że silnie zmieniło się na przestrzeni ostatniego 20-lecia. Ja leciwy nie jestem, ale mam dosyć dobre pojęcie (trochę przez pamięć firmową, a trochę rodzinną) o czasach sprzed transformacji. Świadomość projektowa zaczynała się wówczas od podstaw, od początku. Inwestor przychodząc do pracowni – przedsiębiorstwa projektowego, mówił: mam działkę, chciałbym tam produkować lodówki. A często rozpoczynaliśmy jeszcze wcześniej: słuchajcie, szukam terenu pod produkcję, to mają być pralki.
I wówczas firma konsultingowo-projektowa, taka jak nasza, szukała terenów, robiła analizy technologii produkcji wyrobu wraz z parkiem maszynowym, przygotowywała całą fazę przedprojektową, która służyła za podstawę do określenia kosztów projektowania i realizacji inwestycji. Dopiero po ich zatwierdzeniu przystępowano do projektów technicznych.

Dzisiaj jest inaczej?
> Po reformie, kiedy głównymi inwestorami stały się koncerny zagraniczne, ta praca też była wykonywana. Tylko, że już nie tutaj. Zupełnie gdzie indziej. Przyjeżdżały gotowe technologie, gotowe elementy i potrzeba było tylko kogoś, kto zrobi tak naprawdę obudowę. To była jedyna potrzeba. I ta „obudowa” jest obecnie uważana za architekturę przemysłową.
Prawdziwa architektura przemysłowa tak naprawdę w Polsce od dłuższego czasu nie powstaje, ponieważ nie powstają ciężkie zakłady przemysłowe. Takie, gdzie przemysł to więcej niż jedna, stosunkowo prosta linia produkcyjna. Gdzie decydujący wpływ na inwestycję mają kwestie instalacyjne, technologiczne, bezpieczeństwo pożarowe...
Specjalistycznych projektów przemysłowych powstaje dziś bardzo niewiele i są realizowane w bardzo wąskiej grupie pracowni. Może 20 firm w całym kraju jest w stanie podejmować te najcięższe zadania.
Obudowa ścianami i dachem, które nie mają nic wspólnego z technologią znajdującą się wewnątrz to trochę inna kategoria. Oczywiście, i to trzeba podkreślić, powstało w ostatnich latach wiele bardzo ciekawych obiektów, które dzięki architekturze są więcej niż „tylko obudową”, ale jest to architektura przemysłowa, powiedziałbym taka lekkopółśrednia.

I to wstrzymanie inwestycji w przemyśle powoduje, że nie tylko z niego żyjecie?
> Projektujemy też budynki użyteczności publicznej czy biurowce z częściami socjalnymi, bywa że połączone z obiektami produkcyjnymi. Ale nie jest to prawdziwa, ciężka architektura przemysłowa. Natomiast pojawia się inny problem: kiedy przychodzi choćby do remontowania, do przebudowywania istniejących obiektów, naszym młodym kadrom brakuje doświadczenia i wiedzy. Ta wiedza przestała się „wychowywać”.
A pojawią się na przykład nowe projekty związane ze spalarniami odpadów, które mają teraz powstawać... Tu jest rzeczywiście potrzebny „ciężki” architekt, ciężkie projektowanie przemysłowe, gdzie funkcja i forma architektoniczna muszą być wynikiem rozwiązań technologii i instalacji.

ZAKŁAD PRODUKCYJNY BORGWARNER TURBO SYSTEM W JASIONCE KOŁO RZESZOWA, REALIZACJA 2008-2009 | Fot. Archiwum PKI Predom

 

To na czym polega ta różnica wagi – ciężka kontra lekkopółśrednia?
> W ciężkich projektach architekt ma zupełnie inne zadanie. Musi posiadać ogromną wiedzę dotyczącą ochrony pożarowej, zagrożeń, branż, korelacji międzybranżowej. Musi pełnić funkcję koordynatora, dopiero na końcu nadając temu wszystkiemu ostateczną formę.

Czy to oznacza, że w przemyśle przestaje być ważna architektura jako taka?
> To nie jest tak, że „przemysłowe” musi oznaczać dziwne, brzydkie. Jeśli popatrzymy na obiekty na Zachodzie – one naprawdę potrafią dobrze wyglądać. Bo tak naprawdę w projekcie, w którym sama technologia kosztuje ogromne pieniądze i stanowi poziom 70-80% kosztów, przeznaczenie 2-3 milionów na architekturę nie ma już znaczenia. Po prostu ginie w kosztach całej inwestycji.

Rozumiem, że budżet inwestycji jest głównym parametrem w firmie o takim profilu pracy jak Wasza?
> My jesteśmy troszeczkę inni, specyficznie skrzywieni. Przy czym to jest według mnie całkowicie zdrowe podejście. Robimy wiele projektów dla klientów zagranicznych i dla nich jest naturalne, że istnieje coś takiego jak budżet inwestycji. Po prostu mówią: „Słuchajcie mamy na to tyle a tyle pieniędzy, a chcemy zbudować to i to. Da się?”
I na tym polega etap konsultingu, kiedy musimy wiele wariantów precyzyjnie oszacować, przeanalizować. Coś jest realne, coś nie. Jasne postawienie zadania jest bazą, na której można dalej normalnie pracować. I to jest dla mnie kontrprzykład dla dramatu zamówień publicznych, gdzie pieniądze są marnowane w sposób nieprawdopodobny.

Proszę wybaczyć, wprawdzie wbrew sobie, ale będę pytał kontrą: Jak to? Marnowane przy kryterium niskiej ceny?
> Ależ marnowane. Skoro po wyborze projektantów na zasadzie kryterium niskiej ceny daje się im właściwie wolną rękę – zróbcie nam projekt. A zwykle nie wiadomo czego i jaki.
Natomiast fakt, że jest określony budżet, wcale nie znaczy, że trzeba robić marną albo złą architekturę. Tylko u nas w Polsce tak się to kojarzy.

A jeśli budżet jest naprawdę ograniczony? Jakość musi kosztować – dobre materiały, detale, wykończenie...
> To zależy jak zaplanujemy koszty. Zrobiliśmy projekt dla jednej z politechnik. Budżet został jasno określony, ponieważ taka była dotacja z Unii i inwestor musiał się zabezpieczyć przed fantazjami projektanta, a powstać miał obiekt technologicznie zaawansowany, ze skomplikowaną technologią, z pomieszczeniami czystymi. I przy tych warunkach zaprojektowaliśmy elewację opartą na drugiej skórze, na rozwiązaniach fasadowych. A więc architekturę atrakcyjną i drogą.
Naprawdę można projektować kosztowne elementy architektoniczne, jeśli są jasno określone reguły. Bo mniej pieniędzy nie znaczy, że nie uda się zrobić czegoś ciekawego. Nawet śmietnik można zaprojektować w sposób sensowny lub mniej sensowny. To kwestia podejścia oraz czasu architekta.

Tylko co z truizmem, że „czas to pieniądz”?
> Rzeczywiście tego projektu nie wygraliśmy ceną. Była to akurat taka szczęśliwa sytuacja, że mieliśmy cenę czwartą. Dwóch pierwszych oferentów zostało jednak wykluczonych z przyczyn proceduralnych, a trzeci, który był od nas dwa razy tańszy, po prostu się wycofał. To znaczy nie przyjechał na podpisanie umowy.

Odpuścił zamówienie?
> Tak. Przepadło mu wadium, ale widocznie uznał, że lepiej było stracić wadium niż robić ten projekt. To było naprawdę trudne zadanie.

Najwyraźniej zorientował się w międzyczasie…
> Mógł się zorientować w co się wpakuje. W efekcie my pracowaliśmy za całkiem przyzwoite pieniądze. A jednocześnie mieliśmy przyzwoity czas i określony budżet.

Ale mówimy o pieniądzach na projekt?
> Tak. To były przyzwoite pieniądze na projekt i przyzwoity czas na jego opracowanie. Określony sensownie, a nie „przypadkowe” trzy miesiące. Dzięki temu udało się podzielić środki i spożytkować część także na architekturę. Efekt końcowy już niedługo będzie można podziwiać. Więc budżet to nie jest tylko ograniczenie.

 

Dalsza część artykułu: dostępna w wersji drukowanej Z:A oraz w pliku PDF Z:A_05/2011


 

 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.