Reklama  

 

 

 



       
|  IZBA ARCHITEKTÓW
ZA   |
|_04/2011  ZA

 

Pięć minut polskich architektów



Z arch. Pawłem Kobylańskim, koordynatorem organizacyjnym konferencji EFAP z ramienia Izby Architektów RP rozmawia Sebastian Osowski


Ostatnie tak duże wydarzenie architektoniczne o randze międzynarodowej odbyło się w Polsce 30 lat temu. Konferencja EFAP 2011 to nasza szansa na nowe otwarcie dialogu z decydentami. Na krok powrotu do świata „wielkiej polityki”. Na więcej słów o pracy architektów dla rozwoju państwa, społeczeństwa i przestrzeni. Między innymi poprzez innowacje w planowaniu i realizacji naszych miast.

W ramach polskiej prezydencji w UE, odbędzie się w Gdańsku międzynarodowa konferencja architektoniczna EFAP. Na czym polega prestiż tego wydarzenia?
> Przede wszystkim jest to dochowanie wierności pewnej dobrej, unijnej tradycji. Co prawda, zmiana charakteru prezydencji po wprowadzeniu Traktatu Lizbońskiego trochę osłabiła jej znaczenie. Dzisiaj częściej mówi się o triach, czyli o współpracy trzech krajów, których prezydencje wypadają po kolei. Można to dostrzec także z pewnych symptomów o większej skali politycznej. Choćby ostatniego szczytu państw Strefy Euro, który odbył się bez udziału Polski.
Pomimo, że Przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej nie wydaje się mieć już dzisiaj tak dużego znaczenia jak przed kilku laty, pewna dobra tradycja pozostała i w skali naszego kraju – członka UE od stosunkowo niedawna – jest to niewątpliwie ważne wydarzenie. Dlatego staramy się dobrze wypełnić swoje zobowiązania wynikające z prezydencji, aby w ten sposób wzmocnić autorytet Polski na arenie międzynarodowej.
Konferencja „Europejskiego Forum Polityk Architektonicznych EFAP” to oficjalne spotkanie przedstawicieli organów państwa i samorządów lokalnych ze środowiskiem architektów i urbanistów. Takie forum jest jednym ze stałych elementów unijnej prezydencji. Jego esencję stanowi debata o kondycji i polityce rozwoju przestrzennego państw członkowskich. Podobne spotkania w ostatnich latach miały zawsze miejsce w państwach sprawujących prezydencję. Teraz taka konferencja odbędzie się w Polsce.

Jakie zadania merytoryczne i organizacyjne stanęły przed samorządem zawodowym architektów w związku z tą konferencją?
> Izba Architektów RP występuje jako jeden z trzech partnerów. Trzeba pamiętać, że EFAP to przedsięwzięcie rządowe. Zatem głównym organizatorem jest Ministerstwo Infrastruktury, które jest w Polsce ministerstwem właściwym dla spraw związanych z architekturą i urbanistyką.
Natomiast dwie organizacje pozarządowe – IARP i SARP – pełnią funkcję współorganizatorów. Podzieliliśmy się zadaniami. Jeżeli chodzi o stronę merytoryczną i programową to, oczywiście we współpracy z nami, ale jednak wiodąca jest rola Koleżanek i Kolegów z SARP. Z kolei oprawa konferencji, logistyka i wymiar materialny są bardziej po stronie Izby. Zaangażowanie finansowe Izby jako instytucji współfinansującej jest większe niż SARP-u, z racji tego, że Izba jest w nieco lepszej sytuacji finansowej.

Jest Pan członkiem zarządu Rady Architektów Europy (ACE). Ta funkcja miała duże znaczenie biorąc pod uwagę międzynarodową rangę spotkania?
> Nie wiem czy takie duże, ale na pewno jest mi łatwiej nakłaniać prezydenta ACE i osoby z grona zarządu do uczestnictwa w tej konferencji. Mam do nich aktualnie nieco łatwiejszy dostęp. Swoją obecność zapowiedziała już Selma Harrington, aktualna prezydent ACE, a jednym z prelegentów będzie Lionel Dunet, wiceprezes ACE oraz koordynator tzw. Obszaru Tematycznego poświęconego związkowi architektury i jakości życia.
Udało się także sprowadzić do Gdańska interesującą wystawę poświęconą zrównoważonej architekturze w Europie, która została po raz pierwszy pokazana w Parlamencie Europejskim z okazji 20-lecia ACE, obchodzonego pod koniec ubiegłego roku.

Czyli nie ma bezpośredniego powiązania pomiędzy Europejskim Forum Polityk Architektonicznych, a ACE?
> Są to organizacje niezależne, ale współpracujące ze sobą.

Tematem konferencji jest „Innowacyjność w przekształcaniu miast Europy”. Listę wystąpień możemy przeczytać w programie. Proszę jednak opowiedzieć o założeniach merytorycznych.
> Program Konferencji EFAP 2011/PL ewoluował w czasie. Dla mnie osobiście ważnym elementem jest nawiązanie do polskiej pokojowej transformacji systemowej. To był jeden z powodów, dla których zależało mi żeby konferencja odbyła się właśnie w Gdańsku.
Żyjemy ostatnio w tzw. „ciekawych czasach”. Jesteśmy naocznymi świadkami głębokich przeobrażeń i przewartościowań zachodzących we współczesnym świecie. Załamanie się dotychczasowego modelu funkcjonowania – w wymiarze międzynarodowym, w wymiarze gospodarczym, w skali poszczególnych krajów członkowskich w UE i nie tylko – ewidentnie wskazuje, że doszliśmy do jakiejś bariery rozwojowej. Nieuchronnie czekają nas poważne zmiany. System w wielu obszarach okazał się nieskuteczny, niewydolny i prowadzi do coraz głębszego kryzysu.
Ten impas przebiega przez bardzo wiele poziomów rzeczywistości. Ma wymiar moralny, filozoficzny i wreszcie namacalny – gospodarczy, który wszyscy na co dzień odczuwamy. Dzisiaj mówi się o kolejnej fali kryzysu, która nieuchronnie nadejdzie i będziemy musieli się z tym jakoś zmierzyć.
Dotychczas rola architektury i architektów była w tzw. wielkiej polityce konsekwentnie pomijana. W rozważaniach na temat rozwoju mówi się dużo o infrastrukturze, o rozwoju gospodarczym, o inwestycjach finansowych. Rzadko myśli się o szeroko pojętej dziedzinie architektury, w powiązaniu nie tyle z budownictwem, ale przede wszystkim z planowaniem i realizacją miast. A to są czynniki, które mają decydujący wpływ na postawy społeczne, na zachowania zbiorowe ludzi, a w konsekwencji także i na gospodarkę.
Myślę, że w jakimś momencie po prostu przestano dostrzegać ten związek przyczynowo-skutkowy. Nawet niedemokratyczne władze rozmaitych szczebli w czasach „przedtelewizyjnych” bardziej potrafiły docenić znaczenie architektury jako medium oddziaływania na zbiorową świadomość społeczeństwa. Aktualnie świat rzeczywisty w zastraszającym tempie zastępuje się światem wirtualnym. Ludzie przenoszą swoje zainteresowania coraz bardziej do cyberprzestrzeni i coraz więcej czasu spędzają przed ekranem komputera lub telefonu komórkowego, komunikując się za pomocą różnych „facebooków” i „twitterów”...
W efekcie przestają rozglądać się w realnym świecie, który ich otacza. Uważam to za zjawisko niebezpieczne na dłuższą metę, a będące także pochodną dzisiejszej sytuacji kryzysowej. Mam nadzieję, że i na tę kwestię zostanie zwrócona uwaga podczas Konferencji. Na znaczenie realnej przestrzeni, w jakiej na co dzień żyjemy.

Bardzo interesującym zakresem dyskusji wydaje się wymienione jako jeden z celów konferencji: „wskazanie innowacyjnej roli architektury w osiąganiu jakości życia w przyjaznej przestrzeni jako wartości ważniejszej niż zyski wyłącznie finansowe, efekty krótkoterminowe i o ograniczonym zasięgu”.
> To kontynuacja zagadnienia, o którym zacząłem mówić. Okazuje się, że sama ekonomia i prymitywny rachunek zysków i strat nie zawsze stanowią wystarczającą odpowiedź na problemy współczesnego świata. Dzisiaj wyraźnie widać, że do niektórych zjawisk należy podchodzić w sposób zdecydowanie bardziej świadomy i wyrafinowany. Zwłaszcza tych, których oddziaływanie jest może mniej widoczne i spektakularne, ale w czasie – bardzo brzemienne w skutki.
Jest bezsprzecznym faktem, że mamy dzisiaj w Europie do czynienia z głębokim kryzysem miast, a zwłaszcza ich centrów. Ludzie zamożniejsi, ceniący sobie prywatność i standard życia nie chcą tam mieszkać i dlatego coraz częściej emigrują ze śródmieść. W efekcie obszary te są opanowywane przez emigrantów z trzeciego świata, zazwyczaj ludzi biednych, często ocierających się o margines społeczny.
Kolejnym skutkiem procesu degradacji centrów jest zjawisko nazywane urban sprawl – „rozpełzanie urbanistyczne”. Miasta tracą swoją logiczną strukturę, wydłużają się drogi komunikacyjne, trzeba dłużej dojeżdżać do pracy, zwiększa się emisja dwutlenku węgla itd.

Czego więc będziemy mogli się nauczyć od zagranicznych panelistów-prelegentów?
> Oczekuję interesującej wymiany doświadczeń i być może pewnych wskazówek dla naszych decydentów na przyszłość. Podczas niedawnej konferencji EFAP w Belgii byliśmy np. świadkami aktywnej polityki jaką próbują prowadzić władze municypalne Antwerpii. Ten przykład wskazywał, że czasami jednak potrzebna jest świadoma, nie bójmy się tego słowa: interwencjonistyczna polityka samorządów w stosunku do przestrzeni miasta. Ona powinna polegać również na ingerencji w ekonomię i demografię i mieć na celu przywrócenie elementarnych funkcji miejskich.
Dzisiaj modelem, który próbuje się w Europie wskazywać jako optymalny i którym próbujemy „zarażać” kraje pozaeuropejskie, jest koncepcja „miasta zwartego”, opartego na zrównoważonych relacjach społecznych, ekonomicznych i komunikacyjnych.
Planowanie takiego miasta powinno polegać na skracaniu dróg komunikacyjnych, na wykorzystywaniu zasobów lokalnych zarówno do budowania, jak i do utrzymywania mechanizmów życia miejskiego. Powinno polegać także na poszukiwaniu takich form życia społecznego, które nie powodują znaczącej dewastacji środowiska naturalnego, jaka dotychczas je dotykała.
To powinna być szansa, zarówno dla naszego zawodu jak i włodarzy miast, na powrót do poczucia odpowiedzialności za to, co robimy. I szansa dla miast na swoisty renesans, na odrodzenie się w nowej formule.
Współczesne miasta powinny umiejętnie zapewniać równie wysoki standard życia mieszkańców, przy zdecydowanie mniejszych nakładach i zdecydowanie mniejszym obciążeniu dla środowiska naturalnego. Można to osiągać metodami, dającymi szansę na zrównoważone eksploatowanie zasobów nieodnawialnych, czyli zdecydowanie odpowiedzialniej w stosunku do przyszłych pokoleń. Nasze wnuki także będą potrzebowały do rozwoju surowców naturalnych, dzisiaj zużywanych w zbyt zachłanny sposób.

To jest zadanie dla architektów?
> Architekci mają ważną rolę do odegrania – poprzez właściwe (czytaj: odpowiedzialne) planowanie miast i docieranie do świadomości decydentów z ważnym przesłaniem. Niestety niezwykle rzadko słucha się architektów. Ubolewam nad tym, że architektura jest jedną z tych dziedzin, na której wszyscy się znają i wszyscy wiedzą wszystko najlepiej...
Wspólne debaty z udziałem władz i czynników międzynarodowych są więc jednym z kroków do tego, aby głos naszego środowiska stał się bardziej słyszalny i zaczął naprawdę docierać do świadomości społecznej.
Oczywiście do tego potrzebna jest także edukacja, bo świadomość obywatelską trzeba budować od przedszkola! I niektóre kraje już to czynią.
Podczas konferencji EFAP w Pradze przed dwoma laty miało miejsce uroczyste podpisanie umowy pomiędzy tamtejszą izbą architektów a czeskim ministerstwem edukacji. Umowa wprowadziła architekturę jako element edukacji elementarnej, od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Już wtedy zaczyna się uświadamiać dzieciom czym jest architektura i kim jest architekt. Czemu to służy i dlaczego jest takie ważne. Do konsumowania sztuki trzeba dojrzeć, podobnie do architektury.

W polskiej podstawie programowej szkół także jest zapis o architekturze...
> Ale iluzoryczny, to hasło za którym nic się nie kryje. Jednostkowe akcje edukacyjne, jak opisany w Z:A konkurs na „miasto marzeń” w Krynicy to jaskółki, które niestety nie uczynią wiosny...

Czy dwudniowa konferencja wystarczy, aby w efektywny sposób wskazać rolę współpracy władz rządowych i samorządowych oraz organizacji pozarządowych, środowisk naukowych i zawodowych we wspieraniu innowacyjności w architekturze?
> Pewnie nie wystarczy, miejmy jednak świadomość, że przy pomocy jednej konferencji nie zmienimy biegu historii – trzeba wykazać trochę pokory... Podczas licznych spotkań międzynarodowych w związku z pracą w ACE nauczyłem się, że nie trzeba od razu uzyskać wszystkiego.
Istnieje takie angielskie pojęcie raising awareness (podnoszenie świadomości). Oznacza działania, których celem jest informowanie, stopniowe zmienianie świadomości i nasycanie pewnej grupy ludzi pewnymi ideami. Dopiero po osiągnięciu określonego punktu, „masy krytycznej”, może wydarzyć się coś naprawdę, w realnym świecie.
Dlatego musimy zrozumieć – ta konferencja ma służyć przede wszystkim podnoszeniu świadomości. Po to zapraszamy na nią także decydentów, przedstawicieli administracji rządowej, samorządowej i unijnej. Chcemy aby jak najwięcej osób, od których decyzji zależą losy legislacji i późniejszej egzekucji tej legislacji, posłuchało co mamy do powiedzenia jako profesjonalne środowisko zawodowe i żeby coś pożytecznego z tego wyniosło.

A zatem jakich „namacalnych” efektów spodziewa się Pan i IARP po tym spotkaniu?
> Trudno się spodziewać, że w jednej chwili zdobędziemy jakąś wunderwaffe na nasze problemy. Nawet jeśli udałoby się sformułować i podpisać jakiś dokument kierunkowy, nazwany np. „Kartą Gdańską”, a z pewnością będzie taka próba...
Powiem tak: trochę już przestałem wierzyć w znaczenie tych wszystkich „deklaracji”, „kart” i „manifestów”. Podobnych dokumentów jest dzisiaj już cała biblioteka i niestety mało kto o nich pamięta. Pomimo, iż są zazwyczaj przepięknie napisane i zawierają niezwykle szczytne idee, to w codzienności gdzieś przepadają… Oczywiście można się od czasu do czasu na nie powoływać, czego najlepszym przykładem jest „Karta Lipska”, która została oficjalnie przyjęta przez ministrów krajów UE.
Jednak na dłuższą metę nie przeceniam znaczenia tego typu dokumentów, których liczebność spowodowała swoiste „rozmycie” ich wydźwięku. Dużo ważniejsze jest natomiast, aby coś pozostało w świadomości ludzi, którzy będą uczestniczyli w konferencji, posłuchają dyskusji albo przeczytają relację lub obejrzą fragmenty w Internecie.

Dlaczego mówi się, że będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń architektonicznych ostatnich lat organizowanych w Polsce?
> Warto sobie uzmysłowić, że prezydencja unijna (biorąc pod uwagę, iż do UE należy dzisiaj 27 krajów, a za chwilę będzie ich 28-29) przypada raz na 14 lat. Kolejną będziemy pełnili najwcześniej w 2025 roku i będzie to wówczas już zupełnie inny świat. Tymczasem mamy okazję powiedzieć coś dzisiaj.
Ostatnie tak duże wydarzenie o randze międzynarodowej w Polsce, to był kongres UIA (Międzynarodowej Unii Architektów) w Warszawie w 1981 roku. Upłynęło 30 lat, w czasie których całkowicie zmienił się nasz kraj. Mamy dziś zupełnie inną pozycję Polski na geopolitycznej mapie Europy. Znaleźliśmy się w innym ustroju, innych sojuszach, innej konfiguracji sąsiadów. Trudno przewidzieć co będzie za kolejnych kilkanaście lat. Teraz jest nasze przysłowiowe „pięć minut”, które należy jak najlepiej wykorzystać.

Obecność zagranicznych gości niewątpliwie wpłynie na prestiż spotkania. Ilu gości i z jakich państw się spodziewamy?
> Oczywiście, że wpłynie. Tym bardziej, jeśli będzie to kilka znanych nazwisk, a jeżeli do tego jedno wielkie nazwisko – to jeszcze bardziej. Spodziewamy się uczestników ze wszystkich krajów Unii Europejskiej.
W związku ze szczególną specyfiką Polskiej Prezydencji będziemy również podejmować gości z krajów Partnerstwa Wschodniego.
Zaproszenia zostały rozesłane i bardzo liczymy na ich udział. W ramach eksportu myśli jaki uprawia dzisiaj Europa, może to być nasz istotny wkład w ten proces, ale pragniemy też wysłuchać, co oni mają nam do powiedzenia. To może być bardzo interesujące…

Z jakiej strony chcemy pokazać im Polskę?
> Oczywiście chcemy pokazać nasz kraj od jak najlepszej strony. Między innymi właśnie dlatego zależało mi na lokalizacji Konferencji EFAP w Gdańsku i Trójmieście.
Trójmiasto zawsze było swoistą „wizytówką” Polski, było tam więcej „świeżego powietrza” niż gdzie indziej. To nie przypadek, że Gdańsk jest miejscem powstania ruchu Solidarności. Tutaj zawsze była duża infiltracja wpływów międzynarodowych poprzez najważniejszy zespół portów w kraju. Trójmiasto to miejsce, do którego ludzie zawsze chętnie przyjeżdżają, nie tylko w sezonie.
Dlatego uważam, że Gdańsk, Gdynia i Sopot są predestynowane do tego żeby dobrze reprezentować współczesną Polskę. I stworzyć w umysłach naszych gości obraz odmienny od ugruntowanego w świadomości wielu cudzoziemców, zwłaszcza na Zachodzie, stereotypu siermiężnego kraju, który się jeszcze nie wykaraskał z komunizmu.
Myślę, że gdy popatrzą na dzisiejszy Sopot, na starówkę gdańską, na fragmenty Gdyni – to zobaczą Polskę nowoczesną, budującą nową rzeczywistość i odważnie patrzącą w przyszłość. Taką Polskę chciałbym, żeby zobaczyli nasi goście – zawsze szanującą tradycję, ale i nie obawiającą się nowoczesności...

Czy współorganizacja konferencji z Ministerstwem i SARP ma szansę wpłynąć na nasze krajowe rozwiązania? Pomóc Polskiej Polityce Architektonicznej? Przybliżyć do Ustawy o Architekturze?
> Jeżeli chodzi o „Polską Politykę Architektoniczną” to zdecydowanie mam nadzieję, że odniesiemy sukces. Taki dokument został opracowany, teraz należałoby jedynie nadać mu odpowiednią rangę.
Liczę na aktywny udział przedstawiciela Kancelarii Prezydenta RP w osobie Ministra Olgierda Dziekońskiego, który już zapowiedział swój przyjazd. Ważna będzie również obecność Ministra Janusza Żbika, który będzie nie tylko honorowym gościem, ale jako współgospodarz reprezentujący Ministerstwo Infrastruktury, otworzy konferencję.
Ufam, że poprzez te osoby uda się wpłynąć na dostrzeżenie Polskiej Polityki Architektonicznej i nadanie jej formalnego statusu legislacyjnego. Zarówno Izbie Architektów jak i SARP-owi zależy, aby została ona uznana nie tylko jako dokument pozarządowy, ale element polityki państwa.
Co do „Ustawy o Architekturze” to muszę powiedzieć, że jestem zdecydowanie mniejszym optymistą. Mówi się o niej odkąd tylko pamiętam, a już od prawie 30 lat pracuję zawodowo i od dwudziestu kilku aktywnie działam w organizacjach architektonicznych.
Odkąd tylko, zaraz po dyplomie, zapisałem się do SARP-u, starałem się śledzić, co się dzieje z inicjatywą tej ustawy. Ciągnie się to od dawna i właściwie bez żadnego skutku. Jak widać, potrzebujemy wzrostu świadomości wśród legislatorów, zwłaszcza parlamentarzystów, aby zechcieli, w natłoku wydarzeń politycznych i codziennych przepychanek znaleźć czas na spojrzenie nieco dalej.
Wciąż mam nadzieję, że ten proces postępuje, że stopniowo zwiększa się świadomość i zrozumienie jak fundamentalnym, jak kluczowym dla sukcesu społeczeństwa jest warunek „dobrej przestrzeni”. Dobrej, czyli: starannie i świadomie zaprojektowanej, przyjaznej i zrównoważonej, w której może się rozwijać aktywność społeczeństwa. Jestem przeświadczony, że świadomość ta w końcu zaistnieje i przyniesie efekt.
Przestrzeń nie może być bez końca degradowana, zaśmiecana, niszczona billboardami, złą architekturą wynikającą z najtańszego zamówienia publicznego, bo ktoś tam podał niższą cenę i wybrany został słaby projekt. Tutaj musi nastąpić jakaś zmiana i myślę, że ta zmiana powoli dojrzewa. Decydenci widzą dzisiaj, szczególnie po wydarzeniach kilku ostatnich miesięcy, że fetysz najniższej ceny nie musi stanowić odpowiedzi na spełnienie interesu publicznego. Mam nadzieję, że ktoś to słyszy i w końcu zrozumie...

Zatem wymiana doświadczeń podczas EFAP ma się przysłużyć nie tylko architektom, ale pomóc także w „edukacji” przedstawicieli ministerstw, władz centralnych i samorządowych?
> Ta Konferencja to absolutnie nie jest tylko wydarzenie dla architektów. EFAP to forum dialogu między środowiskiem architektów a środowiskami, które na naszą pracę wpływają.
Dlatego zależy nam żeby to nie było tylko spotkanie koleżeńskie we własnym gronie (choć koleżeńskie oczywiście też), ale dialog pomiędzy różnymi środowiskami, które mają wpływ na realne zjawiska w naszej rzeczywistości. Spodziewamy się przedstawicieli samorządów, które realizują pewne polityki architektoniczne na swoim terenie. Mamy także nadzieję, że nasz głos dotrze do sfer rządowych i parlamentarnych, że nasze przemyślenia nie zostaną po raz kolejny wrzucone do kosza, ale ktoś się nad tym pochyli i pomyśli, że może warto poświęcić temu trochę więcej uwagi.

 

 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.