Premiera Z:A nastąpiła: 19.11.2007, ostatnia aktualizacja serwisu www: 15.02.2011


Reklama

 
 

 

 

 

Artykuł   
opublikowany   
w Z:A_02_2008 

   

Polska! Biało-czerwoni! Polska...!?

Artykuły on-line

 

   


Podobno zawsze musi być ten pierwszy raz. Choć analizując historię, trudno oprzeć się natrętnej myśli, że wcale nie musi, to jednak pozostańmy przy – naiwnym być może, przyznaję – przeświadczeniu. Gdy bierzecie do ręki ten numer Z:A, polscy piłkarze właśnie mają za sobą „swój pierwszy raz” w mistrzostwach Europy. Gdy jednak piszę te słowa jeszcze kilka dni pozostaje do meczu z Niemcami. Dlatego nie wiem, jak poradzą sobie nie tylko w tym starciu, ale i w pozostałych. Może więc teraz wszyscy jesteśmy w euforycznych nastrojach, delektując się kolejnymi ułańskimi szarżami zawodników, taktyczną i motywatorską biegłością Wielkiego Don Leo. Grzejąc się w cieple tak wyczekiwanego Sukcesu. A może Polacy – co w ich ostatnich turniejowych występach jest normą – zagrali nieźle, lecz przegrali jak zawsze.

Jakikolwiek by był przebieg wydarzeń, na który jako nacja wpływ mamy już niewielki (choć oczywiście chcielibyśmy inaczej, by gorący doping z każdego zakątka kraju niósł nasze orły), trzeba stanąć przed prawdą tyleż nagą, co oczywistą i zwyczajną: to tylko jeden turniej. Choćby nawet przeszedł do kanonu naszych narodowych zrywów i osiągnięć, pozostanie wydarzeniem jednostkowym. Zapisanym w historii, ale na historię Polski mającym wpływ ograniczony i właściwie bardzo ulotny.

Panem et circenses! – mawiali Rzymianie. Chyba dlatego lepiej już skupić się na naszym drugim „pierwszym razie”. Dzięki niemu możemy mieć nie tylko igrzyska, ale i chleb, bo też Euro 2012 to wyzwanie bez precedensu w dziejach Polski, nie tylko tych nowożytnych. Już za 4 lata najadą nasze ziemie hordy Słowian, Gotów, Brytów, południowców i zimnych ludów Północy, przybyszów ze Wschodu i Zachodu. Przyjadą toczyć bezkrwawe bitwy, co nie znaczy, że pozbawione walki i emocji wylewających się z siłą wulkanicznej lawy z aren zmagań współczesnych gladiatorów – bohaterów masowej świadomości.

Stadiony to jeden z elementów tej skomplikowanej układanki, w której – chyba po raz pierwszy zadowoleni z najazdu obcych – tworzymy zespoły obiektów dotychczas zarówno w swej liczbie, skali, jak i zaawansowaniu technicznym tu, nad Wisłą, niespotykane lub zaznaczające swoją obecność w nieznacznym stopniu. A przecież stadiony, centra sportowe, hotele muszą być połączone różnymi systemami komunikacyjnymi. Polska już jest, a wkrótce będzie w stopniu daleko większym, ogromnym placem budowy. Bez posądzania o patos można powiedzieć, że zaprojektowanie wszystkich budowli, umiejscowienie ich w przestrzeni wyznaczając jej nową jakość, wreszcie skoordynowanie tych działań, żebyśmy nie przeżyli koszmaru ciągnącego się latami (nie tylko tymi obejmującymi inwestycje), jest cywilizacyjno-urbanistycznym wyzwaniem i szansą dla Polski.

Czas płynie. Na niespełna 48 miesięcy przed pierwszym gwizdkiem polsko-ukraińskiego Euro nieustannie nurtuje mnie pytanie: Czy na nasz drugi „pierwszy raz” zdążymy?
I w jakiej formie!?

Tomasz Wlezień, sekretarz redakcji Z:A  

 



Z:A do pobrania Z:A do pobrania

© Oria Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.